Biblioteczka

Piorun, który nie poraża, czyli dlaczego książki erotyczne są nudne

06:33:00

Na okładce umięśniony przystojniak, od którego nie można oderwać wzroku. Opis zapowiada niezapomnianą przygodę, gorący romans, który pobudzi emocje, rozpali zmysły. Lecz kiedy już dobiorę się do środka, okazuje się być szybkim numerkiem, na jeden wieczór, w dodatku niezbyt udanym, po którym zamiast zachwytu, pozostaje tylko niesmak...


Taki jest niestety Piorun autorstwa Angel Payne. Jednorazowy egzemplarz, numerek na jeden wieczór, o którym bardzo szybko zapomnę. 
Emma pracuje w pięciogwiazdkowym hotelu na nocną zmianę. Personel zachwyca się, oglądanymi w telewizji, dokonaniami niejakiego Pioruna- pogromcy złoczyńców, który pokonuje tych złych jakby naelektryzowaną energią. Jednocześnie trochę przeraża ich własny szef, uważany za dziwaka, bogaty syn właściciela rodzinnej sieci hoteli. Kiedy Emma poznaje Reece'a jakaś nieznana siła ją do niego przyciąga. Dziewczyna sama pcha się w ręce swojego tajemniczego szefa. Wkrótce okazuje się, że zostanie jej superbohaterem. 


O książkach erotycznych już kiedyś pisałam, kiedy popularne były historie Greya czy Crossa. Od tamtego czasu wydano ich jeszcze więcej, przestały być ekscytującą nowością, bez trudu można odnaleźć je na półkach w księgarni. Można się też niestety zwyczajnie nimi znudzić. 

Piorun miał być ekscytującą czytelniczą przygodą, a pozostawił po sobie spory niedosyt i niestety niesmak. A zapowiadało się tak ciekawie. Bohater poddany modyfikacjom genetycznym, w wyniku których razi prądem, a nawet świeci wydawał się interesujący, był jednak dość śmieszny i nie na miejscu. Wydawałoby się, że dzięki temu książka będzie wyjątkowa, co niestety się nie stało.


On jest bogatym, władczym mężczyzną, posiadającym jakąś wielką firmę, wypasione mieszkanie i szereg luksusowych samochodów. Ona jest zwyczajną dziewczyną, najczęściej jego pracownicą, podobno dość skromną i nieśmiałą, lecz nie na tyle by nie rozłożyć przed nim nóg już po pierwszym spotkaniu. Ich miłość sprowadza się głównie do fizyczności, mam wrażenie, że poza seksem bohaterów nie łączy zupełnie nic. Ten jest natomiast wypełniaczem luk w słabej fabule, jakby autorka nie miała pomysłu na poszczególne sceny, wrzucając te erotyczne jako swoistą zapchajdziurę. 
Seks jest zazwyczaj ostry, wulgarny, a słowo "kutas" zwyczajnie nadużywane. Znacie skądś powyższy motyw? Tak, odnaleźć go można w prawie każdej książce erotycznej. I tak zamiast gorącego romansu, emocji i przyjemności czytania, dostajemy niezbyt dobrze napisane porno na papierze.

Przecież o miłości, nawet tej fizycznej można delikatniej, bardziej subtelnie. Można zamiast od razu odzierać ją z przyzwoitości, powoli ubierać w piękne słowa i budować napięcie. Zamiast zadowalać się tak kiepską opowieścią, prawie bez fabuły, wolałabym przeżyć gorący, czytelniczy romans, nawet taki, który wymagałby uważności i skupienia, poświęcenia więcej czasu. 

Piorun Angel Payne nie popieścił mnie więc prądem. Jest jedną z wielu takich samych, niczym się nie wyróżniających powieści erotycznych, w dodatku na bardzo słabym poziomie. Gdyby porównać umiejętności pisarskie autorki do umiejętności kochanka, to żadna kobieta nie byłaby zadowolona. Bez większej przyjemności, szybki numerek na jedną noc, o którym za miesiąc nie będę pamiętać. 


*Książka ukazała się nakładem wydawnictwa Edipresse

PODOBNE POSTY

9 komentarze

  1. Zupełnie nie moje klimaty, kilka razy podejmowałam próby, ale jakoś nigdy nic nie zaskoczyło podczas spotkania z takimi książkami.

    OdpowiedzUsuń
  2. Tego typu książki nigdy mnie nie interesowały i raczej śmieszyły, natomiast twoją recenzję czytało się bardzo dobrze, świetne wnioski i świetnie napisana :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Próbowałam z erotykami, ale jakoś kompletnie nie rozumiem nawet po co są pisane. Dla mnie najczęściej to słabe czytadła, rzadko zdarza się lepsza książka. Erotyka powinna być częścią tylko - i to małą - nie głównym tematem książki. Zupełnie jak w życiu ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak tak czytam o tych "kutasach" i rażeniu prądem, to czuję, że miałabym niezły ubaw. Jednak erotyki do mnie kompletnie nie przemawiają. Swoją drogą, pamiętam jak drugiego Grey'a miałam ochotę wyrzucić przez okno - "Moja wewnętrzna bogini klaszcze z radości", czy coś w tym stylu - no co za idiotka to napisała? Szkoda mi czasu na takie bzdury ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Trudno mi się przekonać do książek o takiej tematyce, bo rzadko która bywa ....smaczna :)
    Za to Ty wyglądasz super ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dlatego właśnie nie interesują mnie takie książki. Kiedyś to pisarze potrafili o "tych" rzeczach pisać. Np. taki "Dekameron" ;-) Przeczytałam całość na studiach, bo w liceum, wiadomo tylko grzeczne fragmenty;-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Właśnie dlatego nie czytam powieści erotycznych, bo wszystkie są na jedną modłę.

    OdpowiedzUsuń
  8. Jakoś tego typu książki i do mnie nie przemawiają

    OdpowiedzUsuń
  9. Brawa za tytuł :) Lepszy chyba od omawianej książki. Nie sięgam po tego typu książki, bo jak dotąd tylko salwy śmiechu we mnie wzbudzały. Ale może komuś się podobają i rozbudzają wyobraźnię ;)

    OdpowiedzUsuń

Podziel się z nami swoją opinią :)