Biblioteczka

W każdej grupie są przyjaciele, wrogowie i układy, czyli Wiedźmy na gigancie

07:14:00


Przyznać trzeba jedno- w każdej grupie, nawet z pozoru bardzo kulturalnej i oczytanej są kliki i układy, każdy wymienia się ploteczkami, ktoś kogoś lubi, a innego nie. Taka nasza ludzka natura. Autorów książek poznajemy zazwyczaj z ich książek, czasem kojarzymy twarze pojedynczo spoglądające na nas z okładek. Małgorzata J. Kursa postanowiła troszeczkę uchylić rąbka tajemnicy i pokazać nam całą ich grupę, nasz polski świat autorów literatury popularnej, czyli co się dzieje, kiedy ktoś chce się dopchać na szczyt listy bestsellerów. 


Teoretycznie to fikcja, a autorka zaznacza, że odzwierciedlenie w rzeczywistości mają tylko cztery wiedźmy, czyli Majka Potoczek, Anka Klejnik, Gośka Knypek i Ida Złotowska, które tworzą agencję literacką TERCET (poniekąd dość egzotyczny), tak naprawdę zaś są redaktorkami portalu Książka zamiast Kwiatka. W powieści kobiety nie pałają sympatią do początkującego pisarza Adasia Grandzika- autora komedii kryminalnych, który za wszelką cenę chce dorównać bestsellerowemu Arkadiuszowi Zimnemu. Grandzik marzy o zemście. Jednak podczas imienin Jana Kochanowskiego, corocznej imprezy dla pisarzy i czytelników dochodzi do zbrodni- w dziwnych okolicznościach giną cztery aktorki. 

Nie znam wcześniejszej twórczości Małgorzaty J. Kursy (autorka m.in. Babskiej misji, Ekologicznej zemstyczy Miłości i aspiryny), ale Wiedźmy na gigancie przypadły mi do gustu. Być może byłam ciekawa afery, która rozpętała się w blogersko-autorsko-czytelniczym światku na Facebooku i blogach, być może przekonał mnie humor autorki. Powieść jest lekka, zabawna i tajemnicza. Większą część książki nie zajmuje jednak kryminalna zagadka, ale intrygi pomiędzy autorami. Jest jak wszędzie: niełatwo się wybić, trzeba mieć "plecy" i przyjaźnić się z kimś u szczytu. Bywają prawdziwe sympatie, bywają interesowne znajomości. Pisanie książek to po prostu biznes jak każdy, a klientowi, czyli nam, czytelnikom, trzeba sprzedać siebie i swój produkt, zaprezentować go z jak najlepszej strony, a jak powstało owo dzieło i jak wyglądała jego promocja, nie powinno nas interesować. A jednak ciekawi i pewnie dlatego ta książka wywołała tak duże emocje. 

Coś mi się jednak wydaje, że Wiedźmy na gigancie mają w sobie ciut więcej niż ziarno prawdy. Ja bym tu cały wór tej prawdy znalazła. Oprócz czytania opisu relacji w rodzimym pisarskim światku, możemy pobawić się w dopasowywanie książkowego pisarza-bohatera do jego pierwowzoru, bo obstawiam jednak, że te postacie nie wzięły się znikąd. Jakże wymowne jest nazwisko Zimny przypasowane do Arkadiusza- bestsellerowego autora, który wydaje książkę za książkę. Adasia Grandzika, pisującego mało zabawne komedie kryminalne, też bym odnalazła w prawdziwym świecie ( i jakoś też nie pałam do niego sympatią), za to od razu polubiłam Alicję Czarnecką, dużo lepiej radzącą sobie w tym gatunku, a autorka kobiecych czytadełek- Marietta Gałązka, "przyjaciółka" Grandzika, ma bardzo wymowne nazwisko. Hmmm, celowe zabiegi, czy tylko mam bujną wyobraźnię?

Małgorzata J. Kursa uchyliła nam rąbka tajemnicy i wsadziła kij w pisarskie mrowisko. Nie wiadomo już kto tu jest wiedźmą, a kto tylko taką udaje. Zabawna, intrygująca i pełna intryg powieść. Przeczytajcie i odkryjcie wszystkie karty świata popularnych autorów książek. 

Książka ukazała się nakłądem wydawnictwa Lucky.

PODOBNE POSTY

5 komentarze

  1. Wydaje się być ciekawa! Biegnę do księgarni :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawa jestem, jak by mi się ją czytało ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. To może być bardzo interesująca lektura:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Uhuhuhuhuhuhu, ale super, że powstała taka książka :D Akurat mi się przyda ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Coś czuję, że ta książka mogłaby mi sie spodobać!

    OdpowiedzUsuń

Podziel się z nami swoją opinią :)