Biblioteczka

Lato z ciotką spirytystką

06:50:00


Wszyscy już po wakacjach? Lato niestety dobiega końca. Jak je spędziliście? Na wyjazdach czy w domu? Z przyjaciółmi, z rodziną, z książką, a może, jak bohaterka książki Danuty Korolewicz, z ciotką spirytystką?

Magda, studentka z Torunia, ma przed sobą dwa długie miesiące wakacji, by we wrześniu podjąć praktykę studencką w biurze tłumaczeń. Planowała wyjazd z chłopakiem na Mazury, jednak rozstali się na początku lata. Dziewczyna nie chce spędzać dni na rozpamiętywaniu miłosnego zawodu, więc z ulgą i radością przyjmuje propozycję swojej ciotki Walerii- zastępstwo w bibliotece (która mieści się w budynku urzędu miasta) i wakacje w niewielkim, podtoruńskim miasteczku. Magda uwielbia swoją ciotkę-staruszkę, szaloną i pełną werwy nawet pomimo podeszłego wieku. To ma być przyjemne lato w sielskim klimacie, a jedynym dziwactwem są seanse spirytystyczne, które cioteczka organizuje. Jednak podczas jednego z nich ktoś panią Walerię atakuje. Co z tym mają wspólnego małomiasteczkowe szychy: burmistrz, weterynarz, aptekarz, przystojny ksiądz? I dlaczego włodarz miasta ciągle trzepie dywany?

Uwielbiam komedie kryminalne. Mistrzynią była Joanna Chmielewska, polubiłam też książki Olgi Rudnickiej, ale z prozą Danuty Korolewicz spotkałam się po raz pierwszy. Nie do końca sprostała moim wymaganiom. Komedia wyborna, śmiałam się w wielu momentach, szczególnie bawiły mnie rozkminy Magdy i jej przyjaciółki Doroty, a także szaleństwa ciotki Walerii. Wątek kryminalny przyzwoity, chociaż główny sprawca do odgadnięcia. Zawiódł mnie motyw miłosny, gdyż był do bólu przewidywalny i dość infantylny. Bohaterkę przyciągał do faceta chyba jedynie wygląd fizyczny, bo nie odbyła  z nim żadnej dłuższej, inteligentnej rozmowy. Na szczęście lekki styl autorki sprawił, że była to przyjemna lektura na weekend, Wam polecam by powspominać kończące się lato. 

Autorka z kolei świetnie oddała małomiasteczkową atmosferę i układy panujące w niewielkich miejscowościach. Z jednej strony spokój i cisza, miejsca i ludzie, których zna się jak własną kieszeń, a z drugiej układy, układziki, ksiądz, grupa osób rządzących miastem od lat i przekręty. Myślę, że w niejednym małym mieście przydałaby się taka trybuna jak w Warbie, z której każdy może wykrzyczeć co mu nie pasuje (chociaż bez przekleństw i nie obrażając rządzących). 

Gdybym więc miała przyznać tej książce szkolną ocenę (tak mnie jakoś ten wrzesień nastroił) było by to cztery z minusem. Lato z ciotką spirytystką- dobra i lekka lektura, ale niektóre wątki niedociągnięte

PODOBNE POSTY

0 komentarze

Podziel się z nami swoją opinią :)