Biblioteczka

Nikt nie może się dowiedzieć...

17:39:00

Książki, gdzie ktoś traci dziecko lub szansę na jego wychowywanie zawsze odbieram bardzo emocjonalnie, a często po prostu się rozklejam nie mogąc opanować potoku łez. Później długo rozmyślam o moich dzieciach, macierzyństwie i o samej lekturze. Czy książka Agnieszki Rusin- Nikt nie może się dowiedzieć również skłoniła mnie do takich przemyśleń?

Ola to kobieta z trudną przeszłością. Kiedy była nastolatką, bez słowa pożegania odszedł od niej chłopak, z którym (jak później się okazało) była w ciąży. Przy porodzie jej dziecko umiera, a nie mając wsparcia w rodzinie, dziewczyna wyjeżdża nie oglądając się za sobą. Po latach względnego spokoju, w dziesiątą rocznicę ślubu, jej małżeństwo się rozpada. Wkrótce Ola dostaje wiadomość o swojej matce- umiera w szpitalu. Kobieta wraca do rodzinnego miasteczka, by matka wyznała jej szokującą tajemnicę- jej córeczka nie umarła przy porodzie, ale matka oddała ją do adpocji. Od tej pory Ola robi wszystko by dowiedzieć się kim jest jej córka.

Styl Agnieszki Rusin wydaje się bardzo lekki. Nikt nie może się dowiedzieć to już piąta książka tej autorki i zbiera dobre recenzje. Mnie jednak czegoś w niej brakowało...


Nie ma złych wyborów, siostro. Każdy z nas za każdym razem czegoś się uczy,wyznacza nowe szlaki w życiu, a niepowodzenia podobno też są po coś (str. 80).



Być może przywzyczaiłam się do bardzo emocjonalnych książek m.in. Colleen Hoover, bo jak na powieść opisującą tak dużą dla kobiety tragedię, jak strata dziecka i szansy na jego wychowanie, dla mnie emocji było tu za mało. Niby Ola o nich mówiła, ale nie czułam żeby je przeżywała. Nie poruszyła mnie ta powieść. Akcja leci do przodu bardzo szybko, książka nie ma podziału na rodziały i tekst zlewał mi się w całość. To bohaterka była w jednym miejscu, za chwilę wsiadała w pociąg by gnać na drugi koniec Polski. Brak mi było zatrzymania się na chwilę, przeżycia tego, co się dzieje. Powieść wydaje mi się zwyczajnie przegadana, bo większość z zaledwie 270 stron stanowią dialogi, niektóre o mało istotnych dla fabuły i głównej bohaterki sprawach, a te ważne kwestie potrakotowane zostały po macoszemu.

Słowa mają potężną moc, ale to, co sami ostatecznie robimy, pieczetuje ich szczerość albo i nie (str. 149).

Książka nie jest całkiem zła, po prostu zbyt lekka na tak tragiczny temat. Autorce nie brakuje lekkości pióra, ale nie odnalazłam na kartach tej powieści emocji, a książka wydaje się niedopracowana. Jeśli więc szukacie lektury, która Was poruszy, to ta niekoniecznie. Sprawdzi się jednak jako lekkie czytadełko na weekend. 

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Lucky.

PODOBNE POSTY

3 komentarze

  1. I we mnie takie książki wywołuja wiele emocji, ale od lat z tego powodu nie czytywalam takich książek, ale trochę ich mi brakuje, więc z chęcią sięgnę po te.

    OdpowiedzUsuń
  2. Niekoniecznie dla mnie, ale może kiedyś wpadnie mi książka w ręce. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja jestem bardziej zainteresowana tą świetną sukienką, którą widać na pierwszej fotce :)

    OdpowiedzUsuń

Podziel się z nami swoją opinią :)