Inspiracje

Nasz LUTY. Moi ulubieńcy.

21:27:00


Co miesiąc zadziwia mnie, jak czas szybko płynie. Dopiero co był luty, a już się kończy marzec! Przecież ja jeszcze nie podsumowałąm tego poprzedniego. Jak zwykle w tyle i na ostatnią chwilę. Nawet w styczniowym podsumowaniu zapomniałam o dwóch ważnych kwestiach. Czas chyba pomyśleć o lepszej samoorganizacji i planowaniu. Jednak zanim pomyślę o przyszłośći, trzeba w końcu podsumować luty. Co u nas?

Miłość, miłość
Podobno to maj jest miesiącem zakochanych, dlaczego więc święto miłości- Walentynki- obchodzi się w lutym (a jeszcze inni Noc Kupały w czerwcu)? Żeby rozgrzać nasze zmarznięte zimą serca? My do Walentynek mamy raczej luźny stosunek. Jak mamy humor to obchodzimy jakimś wyjściem do kina, czy na kolację, jak nie, to olewamy.

Ważniejszym dniem od Walentego jest dla nas 10 luty, czyli data naszego ślubu. W tym roku stuknęła nam 6 rocznica, podobno cukrowa. Może słodko zawsze nie jest, ale czasem się zdarza. Od nadmiaru cukru podobno psują się zęby ;) 
Pośrodkując więc między naszym osobistym świętem, a tym światowym, świętowaliśmy 12 lutego. Randką i wyjazdem na koncert (ale o tym poniżej).

Książkowo: Poradniki
Nigdy nie mów nigdy. Ta rada się sprawdza. Zawsze zarzekałam się, że nie będę czytać poradników, a w tym roku je po prostu pochłaniam. Nie rzucam się na głęboką wodę, aby się za szybko nie zniechęcić, więc zaczynam od tych lżejszych tematycznie i napisanych prostszym językiem. Czytam i zmieniam po kawałku moje życie.

Za mną poradniki o modzie, fotografii i te o minimalizmie. I chcę więcej porad! Jak to się człowiekowi odmienia... 

Modowo: Mistrzyni wyprzedaży
Luty to miesiąc, w którym wchodzą nowe kolekcje, a wyprzedaże się powoli kończą, jednak też ceny są najniższe. Ja jestem mistrzynią polowania. Ułatwia mi to praca w centrum handlowym, bo kiedy musze czekać 40-60 minut na pociąg, czasem pochodzę sobie po sklepach. Przypadkiem trafiam na super okazje. Jak promocja w orsay, dodatkowe 20% rabatu na rzeczy z wyprzedaży. I tak cudowną zamszową torebkę (zamsz w tym sezonie to hit) upolowałam za 24 zł, szal za 9,6 zł i spódniczka za 16zł! Była ostatnia i to w moim rozmiarze. Także upatrzony dawno sweter kupiłam prawie 20 zł taniej od ceny wyprzedażowej (zdobycze możecie zobaczyć na Insta).
Zakupów ciuchowych w lutym zrobiłam sporo, bo moja szafa świeciła pustkami. Kupiłam też sportowe buty na wiosnę, kilka koszulek i oczywiście coś dla dzieci. Dla Polki cudowny granatowy płaszczyk za 32 zł! I bezrękawnik za nieco ponad 20. Znow skorzystałam z przeceny przeceny, czyli dodatkowy rabat na wyprzedaż, tym razem w Smyku. A poszłam tylko odebrać zamówienie internetowe... 
Nie kupuję jednak nierozsądnie i pod wpływem chwili. Staram się wybierać rzeczy potrzebne i czasem trzy razy się zastanawiam, zanim podejdę do kasy. A z droższymi zakupami waham się nawet i ze dwa tygodnie, co czasem się opłaca, bo mam szczęście trafiać na akcje rabatowe.

Kosmetycznie: Z olejkiem arganowym
W lutym zakochałam się w olejku arganowym, a właściwie w kosmetykach, które mają go w składzie. W dodatku preparaty te są w przystępnych cenach. 
Pierwszy warty uwagi, to Ultralekka odżywka do włosów z olejkiem arganowym, marki Marion. Zgarnęłam ją przy kasie w Biedronce, bo już znałam inne odżywki tej firmy. Jednak z akurat tą polubiłyśmy się najbardziej. Producent obiecuje 7 efektów i muszę przyznać, że dotrzymuje słowa. Odżywka sprawia, że włosy lśnią, łatwo się rozczesują, są gładkie i nawilżone, miękkie, nie puszą się. W dodatku przyjemnie pachnie, a opakowanie, chociaż ma tylko 120 ml, jest bardzo wydajne. Cena: od około 9 zł.
Drugi produkt ma aż 98% składników pochodzenia naturalnego. Marka Equlibra jest znana z naturalnych kosmetyków. Ja nie lubię zmian i rewolucji w mojej kosmetyczce i od wielu miesięcy kupowałam płyn micelarny Biolaven, ale na którymś blogowym spotkaniu otrzymałam Arganową wodę micelarną od Equlibry. I raczej już nie wrócę do poprzedniego płynu do demakijażu. Ta woda arganowa świetnie zmywa makijaż, oczyszcza skórę, ale też o wiele lepiej nawilża. Skóra jest miękka i bardzo gładka. Oprócz olejku arganowego, w składzie znajdziemy także kwas hialuronowy i wyciąg z gardenii. Cena: niecałe 15 zł.


Muzycznie: Zalewski śpiewa Niemena
Krzysztof Zalewski to już nie ten długowłosy chłopak z Idola. To poważny muzyczny artysta, którego uwielbiam słuchać. Pod koniec stycznia miała premierę jego najnowsza płyta. Zalewski śpiewa Niemena, to projekt, który zaczął się w Jarocinie. Organizatorzy koncertu z okazji 50-lecia premiery płyty Dziwny jest ten świat i 30-lecia występu Czesława Niemena na jarocińskiej scenie, zaproponowali przygotowanie koncertu właśnie Zalewskiemu. Publiczności tak się spodobało, że postanowiono wydac płytę z nieco nowocześniejszą (ale bez rewolucji) wersją utworów Niemena. Zalewski zaprosił do współpracy siostry Przybysz, które także bardzo lubię (ach jak ja uwielbiałam Sistars!). Pakiet idealny.
 
Głos Zalewskiego towarzyszył mi więc od pierwszych dni lutego, a trasa koncertowa Zalewski śpiewa Niemena, szczęśliwie obejmowała też Poznań. Koncert w Sali Ziemi MTP miał się odbyć 12 lutego, czyli dwa dni po naszej rocznicy ślubu, a dwa dni przed Walentynkami. Doskonała okazja na randkę z mężem. Koncert był świetny, bo Krzysztof na scenie jest bardzo naturalny (to już drugi jego koncert, na którym byliśmy), a siostry Przybysz w chórkach robiły klimat (zaśpiewały też po jednym utworze solo). Jedyne czego żałuję, że koncert był siedzący. Nie przepadam za takimi, a rozkręciło się dopiero na bis.
Przyjdź w taką noc- posłuchajcie.

Filmowo: Diagnoza
W lutym na szklane ekrany wrócił serial Diagnoza. Rzadko się wciągam w polskie serie, ale ta mnie wyjątkowo porwała. Oglądacie? Ja lubię za intrygi i tajemnice, świeżość odcinków za sprawą nowych przypadków w szpitalu, wybór mało popularnego i znanego miejsca- Rybnika i za aktorów. Ostaszewska, Zakościelny, Woronowicz, Popławska... są po prostu fenomenalni.

Blogowo: Rodzeństwo
Z kolei Waszym czytelniczym ulubieńcem na moim blogu, czyli postem najchętniej odwiedzanym był ten o rodzeństwie, czyli 3,5 roku pomiędzy rodzeństwem. Różnica idealna?, w którym zastanawiałam się nad plusami takiej sytuacji. 

W lutym po prostu królowała miłość. Odkryłam niespodziewany pociąg do poradników, wpadłam w namiętność wyprzedaży, pokochałam złoto arganu, moje zmysły pieściła muzyka w stylu retro, serialowo stara miłość nie zardzewiała, a Wy ciekawi byliście relacji pomiędzy rodzeństwem. Luty miesiącem miłości!

PODOBNE POSTY

7 komentarze

  1. My do Walentynek również podchodzimy na luzie.Wychodze z założenia,że jeśli człowiek kocha-okazuje to stale.Jeśli chodzi o poradniki, za sobą mam "Jak stać się szczęśliwą mamą w 31 dni" i przyznam, że lektura naprawdę mnie zauroczyła 😊

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakoś nigdy nie mogę się przełamać do poradników. Kupuje je co jakiś czas z nadzieję, że uda mi się je w końcu dokończyć i niestety...ani rusz. Chyba się skuszę na Elementarz Stylu. Mam nadzieję, że tym razem uda mi się przeczytać do końca ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. świetne podsumowanie miesiąca
    gratuluję udanych zakupów

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie czytam poradników, ale czasem wyłamuję się i sięgam po jakiś w poszukiwaniu inspiracji. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wow niezle okazje zakupowe upolowała! Ja jak zwykle zreszta zamiast kupić coś sobie obkupilam dzieciaki 😂

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo klimatyczne zdjęcia. Fajnie oddałaś nimi charakter Twojego lutego :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Te ciuszki dla Polki kupiłaś świetne :)

    OdpowiedzUsuń

Podziel się z nami swoją opinią :)