Biblioteczka

Trzymaj się, Mańka, czyli najlepsze dopiero nadejdzie...

20:03:00


Uwielbiam Małgorzatę Kalicińską. Za piękny literacki język i książki pełne emocji czy wzruszeń. Za cudowne Rozlewisko i wzruszającą Lilkę. Kiedy więc ukazała się najnowasza powieść autorki- Trzymaj się, Mańka!, wzięłam ją w ciemno!

Nie wiem, czy ja się w ogóle śmieję. Chyba nie. Smucę? Nie, też nie. Rozmyślam? Nie. Ja po prostu jestem (str. 6)

To kontynuacja losów Marianny, bohaterki powieści Lilka, która po śmierci siostry popada w swoisty marazm i trochę izoluje się od ludzi. Bez pracy, bo zamknęli jej redakcję, bez najbliższych, bo siostra Lilka, wujek Gienio i przyjaciel Włodek niedwano zmarli, bez partnera, bo po rozwodzie, kilka romansów przeszło bez echa, a nowej miłości na horyzoncie brak. Kobieta 50+, która myśli, że najlepsze lata ma już za sobą i zostaje tylko jakoś przetrwać do końca. Z tego letargu wyrywa ją zalane mieszkanie. Wreszcie musi coś zrobić, czymś się zająć, coś zorganizować, a nie tylko trwać. Później leci już szybko, jak woda z jej sufitu, na fali. Na chwilę zatrzymuje się u ojca, który po siedemdziesiątce znalazł sobie nową partnerkę, korzysta z zaproszenia korespondencyjego kolegi i wylatuje do Korei Południowej, dostaje zlecenie na książkę o Polkach, które znalazły szczęście poza granicami ojczyzny. Odkrywa, że pięćdziesiątka to nie koniec życia, a najlepsze może dopiero nadejść.

Pani Kalicińska pokazała w tej książce, że nie warto oglądać się za siebie, rozpamiętywać tego, co było. Nie trzeba godzić się na życie jakiekolwiek, bo zawsze możemy sprawić by było lepsze. I wcale nie chodzi tu o pieniądze! W książce nie brak mądrych rozmyślań na temat jakości życia, dojrzałości do niego i szukania swojego miejsca w świecie. Pani Małgorzata przemyca nam między wierszami sporo filozofii slow life i minimalizmu. I to mi się podoba! Wywiady, które Marianna przeprowadza z rozrzuconymi po świecie Polkami, pokazują, że nigdy nie jest za późno na zmiany, wystarczy chcieć, a czasem do szczęścia potrzeba tylko 6 kg bagażu w plecaku i poczucie wolności. 

- Ale nie do końca w życiu chodzi o forsę.
- A o co?- pyta Antek.
- Żeby żyć! Żeby to życie widzieć, czuć- kończy Wera (str. 375)

Trzymaj się, Mańka! to bardzo ciepła opowieść, idealna na jesienny wieczór. Od razu ostrzegam- nie dla każdego. To powieść obyczajowa, pełna miłości, także do życia, niespieszna, pięknie napisana, ale bez wartkiej akcji. Trzeba przystanąć nad nią w tym ciągłym biegu, zastanowić się nad sensem istnienia i swoimi priorytetami. To taka książka do rozkoszowania się nią kawałek po kawałku, odkrywania jej smaku i rozmyślania nad zawartą między wierszami treścią. 


Trzymaj się, Mańka!- Małgorzata Kalicińska. Burda Książki. Premiera 27.09.2017




Koc - syreni ogon, ze zdjęć znajdziecie na bonprix.pl w dwóch kolorach ;)

PODOBNE POSTY

7 komentarze

  1. Chyba nie do końca książka w moim stylu, ale kocyk syrenka boski dla takiego zmarzlaka jak ja ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Książka bardzo pode mnie, lubię takie pokrzepiające obyczajówki.
    P.S super z Ciebie syrenka ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ta syrenia stylizacja wymiata :) I jeszcze te morskie cotton ballsy dodają klimatu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Książek Pani Kalicińskiej nie znam, ale moja mama chyba coś czytała :)
    Piekny masz ten syreni ogon!

    OdpowiedzUsuń
  5. Lubie takie ksiazki bo szybko sie je czyta

    OdpowiedzUsuń
  6. Chętnie bym ją przeczytała. To nowość czy jest szansa ze znajdę ją w bibliotece?
    Piękna z Ciebie syrenka :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Niestety nie mój styl literacki. ;)

    OdpowiedzUsuń

Podziel się z nami swoją opinią :)