Refleksje

Ojców nikt o to nie pyta, a mamy?

10:11:00


Miesiąc temu znów musieliśmy przeorganizować nasze życie, czyli w końcu znalazłam pracę. Nie jest to może szczyt marzeń, ale lubię to co robię. Nie lubię z kolei takiego jednego, niby niewinnego pytania, które słyszę praktycznie stale od miesiąca, gdy tylko komuś wspomnę, że znów pracuję. "A dzieci z kim zostawiłaś?"...

Nie wiem czy to pytanie z troski czy z ciekawości. Nie wiem co jest dziwnego w tym, że mama prawie dwulatka wraca do pracy, skoro urlop macierzyński i rodziecielski trwa tylko rok. To z kim te dzieci zostawiam? Nie jestem samotną matką, mam przecież męża. Pomagają nam teściowie i moja mama. Gdybym nie miała z kim zostawić dzieci, nie szukałabym pracy, a najpierw bym znalazła żłobek czy opiekunkę. Poza tym, przecież jak Polka była mała, też pracowałam. 

Jednak nie o samą treść pytania chodzi, a osobę, do której jest kierowane. Odnoszę wrażenie, że gdy mężczyźnie rodzi się dziecko, to przecież nikt go nie pyta z kim zostawi je, gdy on pracuje. Dla wszystkich takie oczywiste jest, że matka weźmie urlop macierzyński, później rodzicielski, a może jeszcze wychowawczy, może zrezygnuje całkiem z pracy i będzie z dziećmi w domu, aż te nie pójdą do szkoły. Bardzo niewielu mężczyzn decyduje się na przejęcie urlopu rodzicielskiego, a znam chyba tylko jednego (i to wirtualnie), który zdecydował się wychowywać dzieci, podczas gdy to jego żona pracuje. 

Pytanie to zadają najczęściej... kobiety. Pogłębiając w ten sposób znienawidzony stereoryp, że to mama siedzi w domu i zajmuje się dziećmi, a tata pracuje. Nie wiem, czy nie wyobrażają sobie swoich partnerów zajmujących się na co dzień dziećmi czy już się poddały w walce o równouprawnienie. 

Pracujemy na zmiany od poniedziałku do niedzieli, w różnych godzinach. Czasem ja jestem w domu, czasem M. Często wypada, że 3/4 czasu, który ja spędzam w pracy, to właśnie on zajmuje się dziećmi. Pamiętajmy, że rodzielstwo ma równe prawa (i obowiązki), a mama stoi na równi z tatą. Nie wiem zatem dlaczego często ludzie dziwią się, że mamy wracają do pracy, skoro tatusiowie pracują prawie nieprzeranie od narodzin dzieci. 

Może więc warto przestać pytać kobiet Z kim zostawiłaś dzieci, gdy wróciłaś do pracy?, a zamienić to pytanie (skoro już musicie wiedzieć) na Jak podzieliliście się opieką nad dziećmi? lub Jak zorganizowaliście opiekę nad dziećmi? 

PODOBNE POSTY

11 komentarze

  1. Ludzie dbają o naszą pewność siebie i zawsze postarają się aby matka musiała tłumaczyć swoje najprostsze i najbardziej oczywiste decyzje :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Mojego męża nikt nie pyta, co się dzieje z dzieckiem, gdy on jest w pracy... I gdzie tu równouprawnienie? ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Pójdziesz do pracy to zadają takie pytanie, nie pójdziesz to zaczną gadać, że jesteś leniwa a biedny mąż musi harować na rodzinę... życie, ludzi nie uciszysz, chociaż większość nie wiadomo po co w ogóle mówi :)

    OdpowiedzUsuń
  4. U nas tak nie da rady, M ma takie godziny pracy że gdybyśmy mieli na zmianę pracować, to ja bym musiała na nocki chodzić.. A tego nie chcę ;) Zresztą u nas i moi rodzice i teściowie pracują. Więc pomocy do dzieci żadnej nie mamy. A opiekunki nie zatrudniłabym, do żłobka tym bardziej nie dam ;) Więc póki co nawet nie myślę o pracy

    OdpowiedzUsuń
  5. Masz rację, jakoś dziwnie zawsze to mnie pytają z kim dzieci zostaną. A mąż jak gdzieś wychodzi to jakoś automatycznie zakładane jest, że ja opiekuję się synami :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ojców się nie pyta, oni wychodząc do pracy nawet się nie zastanawiają nad opieką nad dzieckiem...

    OdpowiedzUsuń
  7. Zgadzam się z Tobą w 100%. Ludzie często nie biorą pod uwagę, że istnieją mężczyźni, którzy potrafią zająć się dziećmi i dzielą się opieką z żonami.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja późno wróciłam do pracy. Jednak kiedy musze w niej dłużej zostać albo być dyspozycyjna w weekend, mąż jest z córką ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ludzie wiedzą lepiej. Kiedy ja powiedzialam, ze wracam do pracy to tez slyszalam "a co z dzieckiem". Co z tego, ze mala od pol roku chodzila do przedszkola. Po prostu zostawala tam godzine czy poltorej dluzej. Co prawda i tak doszlam do wniosku, ze pewne rzeczy byly za szybko. Ale to juz zupelnie inny temat.

    OdpowiedzUsuń
  10. Chociaż zostało mi jeszcze pol roku urlopu macierzyńskiego to już mi zadają pytanie: a Michała z kim zostawisz? I to chyba każdy kto nie ma ze mną styczności na co dzień. Nie wiem czy to z troski czy z ciekawości.

    OdpowiedzUsuń

Podziel się z nami swoją opinią :)