Refleksje

O tym, jak nauczyłam moje dzieci sprzątać w swoim pokoju...

10:07:00


Bywało, że na podłogę wyrzucone zostały wszelkie możliwe zabawki. Przecież się bawią każdą z nich. Oczywiście nie miał kto ich później posprzątać i obowiązek ten spadał na mnie. Nie pomagały prośby. Albo wzięłam się sama za sprzątanie, albo musiałam przez jakiś czas torować sobie drogę wśród dziecięcych drobiazgów. Jednak od pewnego czasu to się zmieniło. Teraz lalki, klocki czy figurki sprzątane są zaraz po zabawie, a wszystko ma swoje miejsce. Jak to zrobiłam?



Bałaganiara
Jaka matka, taka córka. Obydwie jesteśmy bałaganiarami. Wiecie- bezład jakimś cudem robi się sam, wystarczy na chwilę przestać pilnować porządku, a ten podstępny bałagan wkrada się do naszego mieszkania cichaczem i opanowuje każdy możliwy kąt. Ja sama nie lubię sprzątać, ale to robię, bo lubię porządek, nic więc dziwnego, że i Polka nie pała miłością do porządkowania. Jak była młodsza, często jej odpuszczałam, bo ja przecież zrobię to szybciej, ale w końcu miałam już dość sprzątania cudzego bałaganu i straty czasu na układanie zabawek po polciowej zabawie. A kiedy jeszcze Emil zaczął być mobilny i dokładał swoje pięć groszy do domowego chaosu, powiedziałam basta! 

Zabawa czy obowiązek
Prośbą, groźbą nie działało, początkowo więc próbowałam potraktować sprzątanie z dziećmi jako zabawę. Wiedziałam, że jeżeli ja im nie pokażę jak sprzątać i będę tylko stać z boku, czekać, to oni nigdy tego nie zrobią. Najpierw zaczęłam z nimi (głównie z Polką) zabawę w sprzątanie. Np. zbieraliśmy wszystkie czerowone zabawki lub na wyścigi- kto wrzuci szybciej klocki do pudła. Ta metoda jednak działała na krótką metę- zabawa to zabawa i każda się kiedyś nudzi, jak się nie chce, to się przerywa. Sprzątanie jest obowiązkiem, więc jego nauka poprzez zabawę u nas się nie sprawdziła. 

Wszystko na swoim miejscu
Znów wróciliśmy do wyznaczania szlaków kominikacyjnych w zagruzowanym zabawkami dziecięcym pokoju. Czasem sprzątanie wszystkiego zajmowało mi godzinę lub dwie. M się śmiał, po co ja to tak wszystko segreguję, układam starannie w danych pudełkach, że lepiej jak wrzucę po prostu do pudeł i szafek. Może i łatwiej, ale wg mnie nadal byłby tam bałagan, tyle że schowany. Z uporem więc segregowałam dalej. Lalki miały swoje pudełko, klocki schowane były w skrzyni, kucyki w kratoniku, a figurki stały zawsze na półce. Pilnowałam by Polka wyciągała raczej jeden rodzaj zabawek na raz. Było jej łatwiej, gdy wszystko miało swoje miejsce. Już nie mogła powiedzieć, że nie posprząta, bo nie wie gdzie co wsadzić. Znalazła nowy argument- nie chce mi się teraz, zrobię to później. Ale i tu byłam nieugięta- nie zaczniemy nowej czynności, jak nie skończymy starej. Nie zejdziemy na śniadanie, dopóki nie będzie posprzątane po porannej zabawie. I to zaczęło działać, a w ich pokoju już nie ma permamentnego bałaganu. 

Moje dzieci po sobie sprzątają. Emilowi łatwiej się było tego nauczyć, niż Poli. Nadal on pierwszy wyrywa się do sprzątania czy pomagania, ale i Polka rzadko już zostawia zabawki na wierzchu. W ich pokoju każda rzecz ma swoje stałe miejsce i już nie trzeba szukać dywanu pod stertą dziecięcych drobiazgów

Czy Wasze dzieci sprzątają  w swoim pokoju?

PODOBNE POSTY

9 komentarze

  1. Moje dzieci mają z tym wielki problem... Zmotywowałaś mnie do działania w tym kierunku, dzięki.

    OdpowiedzUsuń
  2. U nas - jaka matka, taki syn i oboje wciąż bałaganimy ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. mój syn od kiedy ma fajne kosze i pudła też chętniej sprząta

    OdpowiedzUsuń
  4. Moja Lina ma dopiero 10 miesięcy, więc to jeszcze za wcześnie na taki nauki, ale fajnie, że trafiłam na ten post. Przyda się na potem. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mój syn ma porządek, a córka to straszna bałaganiara i na nią nic nie działa.

    OdpowiedzUsuń
  6. Cały czas nad tym pracujemy ale idziemy w dobrą stronę

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja jeszcze nie wiem czy nauczyłam tego córkę, nie lubi sprzatac, ale jak ją zagonię lub poproszę o pomoc, to w takim dniu jak dziś, kiedy usiadłam na swoje cztery litery dopiero po 17-tej pomaga mi ogarnąc obowiązki :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Moja Klara ma dopiero dwa lata, ale staram się ją uczyć, że po zabawie trzeba posprzątać. Jak na razie jest ok, chociaż czasem potrafi się zbuntować. Z czasem zapewne będzie trudniej ją nakłonić do sprzątania. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Pracujemy nad tym każdego dnia :) W ciągu dnia pokój wygląda jakby tam przeszedł huragan "my się tym bawimy" ale wieczorem pod naszą kontrolą;) wszystko wraca na swoje miejsce.

    OdpowiedzUsuń

Podziel się z nami swoją opinią :)