Refleksje

Nie jestem Matką Polką.

19:37:00


Czytałam ostatnio książkę Joanny Mielewczyk Matka Polka Feministka. To zbiór wywiadów, kontynuacji rozmów z rodzicami, z którymi autorka rozmawiała na antenie radiowej Trójki w takiej właśnie audycji. Już na początku tej książki, pani Joanna wyjaśnia ten termin:
Matkopolkowaniem jest mycie podłogi mimo zmęczenia, które zwala z nóg. Matkopolkowaniem jest branie na siebie wszystkich obowiązków, mimo wewnętrznej niezgody. Matkopolkowaniem jest też niechęć do dzielenia się wychowawczymi obowiązkami w przekonaniu, że "ja to zrobię lepiej". Matkopolkowaniem jest życie w zgodzie ze stereotypami, nie- potrzebami, próba odcięcia się od intuicji. Matkopolkowanie jest nasze, matczyne. (str.7)
Czytałam wstęp, czytałam kolejne rodziały, a na końcu stwierdziłam: Zdecydowanie nie jestem Matką Polką!

Moja macierzyńska droga nie jest jakaś skomplikowana. Lekko wyboista, jak każdej matki. Nie ma na niej ostrych zakrętów. Dzieci wychowuję razem z mężem. Nie mam traumy, że pierwsze dziecko przyszło na świat przez cc. Moje dzieci są zdrowe (i niech tak na zawsze zostanie). Po prostu mam dwoje, aktywnych i rozbrykanych maluchów. Nic nadzwyczajnego ;)


Matką Polką nie jestem, co najwyżej Matką Polki (i Emila oczywiście). Bliżej mi do Matki Feministki niż do Matki Polki. Wyznaję zasadę, że skoro dziecko "robiliśmy" razem, to razem je wychowujemy. Skoro mieszkamy razem, to razem w domu sprzątamy czy gotujemy. Nie będę więc myła po nocy podłogi, kiedy nie mam na to siły, tylko zywczajnie wyciągnę się na kanapie z książką w ręku i oleję zarówno podłogę, jak i stertę naczyń w kuchennym zlewie lub równie wielką stertę prania do wyprasowania. Nie będę sama sprzątać w domu, bo nie mieszkam w nim sama i prędzej tupnę nogą, pokrzyczę, że nie jestem sprzątaczką, do skutku, aż coś będzie zrobione, a później drugi raz w myśl zasady "ja bym to zrobiła lepiej" ;)

Nie godzę się na życie ze stereotypami, że niby tata jest gorszym rodzicem (tutaj). Rodzicielstwo jest na równych prawach, a nawet jestem skłonna przyznać, że pewne rzeczy (oj sporo ich jest) tata robi lepiej. Nie mam też problemu, by rozstać się ze swoimi dziećmi i wrócić do pracy, czy podrzucić ich do babci, a samemu jechać na zakupy lub na randkę z mężem. Po prostu mam też swoje prywatne życie, swoje pragnienia i potrzeby, poza dziećmi. I mam wrażenie, że bohaterowie tej książki też nie utożsamiają sie z tym terminem- ich rodzicielstwo jest bardziej skomplikowane niż moje i musieli się do danych sytuacji dostosować. 



Matkopolkowanie jest nasze, matczyne. No tak. Bo ojciec przecież nie zachowywałby się jak w powyższym cytacie. I chociaż kocham moje dzieci szalenie, mogę opowiadać o nich godzinami, dbać o ich rozwój, lękać o zdrowie, wygłupiać się w każdej chwili i wzruszać z powodu każdego małego postępu i skucesu, to stereotypowo bliżej mi chyba do ojca. Traktuję macierzyństwo zadaniowo, jak w cytacie z innnej książki- Stan nie!błogosławiony Magdaleny Majcher: Macierzyństwo to zadanie, wprawdzie jedno z najważniejszych i najtrudniejszych w życiu, ale zawsze zadanie, dlatego tak je właśnie traktuj: zadaniowo! Nie możesz podchodzić do sprawy z nastawieniem "Wiem, jaka nie chcę być", musisz wiedzieć, jaka chcesz być. (str.98)

Doskonale wiem jaka chcę być. Chcę być szczęśliwą kobietą, spełnioną zawodowo i na gruncie rodzinnym, posiadającą swoje pasje i czas na nie. Chcę by dzieci dopełniały obraz mnie, ale nie zajmowały go w pełni. Chcę być matką, ale pozostać sobą. 

A Tobie bliżej do Matki Polki czy Matki Feministki?

PODOBNE POSTY

21 komentarze

  1. Zdecydowanie bliżej mi do matki feministki :-) antyterrorystka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niczego innego bym się po Tobie nie spodziewała ;)

      Usuń
  2. Ale piękne zdjęcia! Świetna miejscówka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super jest to miejsce. Pawilon letni w poznańskim ogrodzie botanicznym.

      Usuń
  3. Mi chwilę zajęło, żeby odpuścić, zluzować, przestać... na obecnym etapie bliżej mi do Matki Polki :) za jakiś czas wrócę do pracy zawodowej, a mąż przejmie moje obowiązki, ale jeszcze chwilę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zawsze miałam w ciut zdrowego egoizmu i nigdy Matką Polką nie byłam.

      Usuń
  4. Świetny tekst! W naszym pokoleniu wreszcie zrywa się z motywem uciemiężonej matki Polki, kobiety coraz lepiej znają swoją wartość, rozpoznają potrzeby itd. Oby było coraz lepiej z tym!!!
    Super ta sesja z Polką, tata robił fotki?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak! Oby kobietu odnalazły siebie w roli mamy.
      Zawsze robi Mateusz ;) mogłyby być lepsze, hehe 😉

      Usuń
  5. Był taki moment, że sama się wepchnęłam w matkopolkowanie, chociaż czułam, że to nie jest zupełnie moja bajka. Efektem był kryzys w małżeństwie, szczęśliwie udało się go zażegnać. Mam poczucie, że jeszcze nie do końca wyzbyłam się "ja sama"/"bo ja to zrobię lepiej" nawet pomimo zmęczenia. Ale wiem, że jestem na dobrej drodze do odzyskania równowagi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też się niestety wepchnęłam w matkopolkowanie, choć może nie takie w 100%, ale powiedzmy w 70. Ale to nadal większość. I teraz widzę efekty: marna relacja małżeństwa, szczątkowe życie towarzyskie, słabe samopoczucie i motywacja do czegokolwiek. Jestem głównie żoną męża i matką dzieci, a samą sobą? Rzadko kiedy:/ Najgorsze jest to, że kobiety wpędzają się w to same, myśląc, że tak należy. Eh, mam nadzieję, że pomału odwrócę te niezdrowe tendencje. Bardzo bym chciała. Dziękuję za ten dający do myślenia post.

      Usuń
    2. Trochę Was rozumiem, bo ja jestem raczej domatorką i sama wolę siedzieć w domu, niż gdzieś wyjść. Jednak brakuje mi pracy, której właśnie szukam, więc moje obowiązki w tej chwili to zajmowanie się domem i dziećmi. Jednak do matkopolkowania mi daleko, bo mnie ta sytuacja gryzie i uwiera, próbuję jak najwięcej zachować samej siebie w tej sytuacji.

      Usuń
  6. Właśnie czytam tę książkę i dobiegam końca, a jest ciężko, bo czytam ją na telefonie... Wracając do matkopolkowania - czytam i analizuję, zastanawiam się, waham i przyglądam się sobie. Jestem mamą od roku. Tyle we mnie emocji, że ciężko to ogarnąć, ale u nas jest bardzo po równo - niektóre rzeczy więcej robię ja, a inne mąż. Rozmawiamy, dzielimy się i wspieramy. Jest zupełnie normalnie. Ale to o nas, rodzicach. A jak jest w relacji z Lilką? Bywa, że jestem Matką Polką, innym razem szukam w sobie feministki. Jednak i tak dobro córeczki jest dla mnie priorytetem, dopiero potem jestem ja. Za miesiąc wracam do pracy, pewnie wtedy łatwiej będzie mi odnaleźć drogę do siebie. 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Młode mamy, szczególnie małych dzieci, często są pochłonięte matkopolkowaniem i bez granic zakchane w swoich dzieciach. Lilka podrośnie i mniej będzie potrzebowała mamy, to i Ty będziesz potrzebowała więcej czasu dla siebie :)

      Usuń
  7. Zdecydowanie matka feministka w dodatku dosyć alternatywna w wyglądzie. Ciesze się ,że nasze pokolenie przejrzało na oczy i zrozumiało ,że rodzina to nie tylko mama oraz dzieci ale również mąż. Też czasem muszę mojego zagonić do sprzątania, a kiedy oboje jesteśmy zmęczeni to on mi przypomina wyluzuj. W domu jest czysto ale nie nadmiernie czysto zamiast w sobotę pucować mieszkanie wolę jechać na wycieczkę. Do dziś pamiętam jak mama co tydzień męczyła nas gruntownym sprzątaniem i ciągle chodziła spięta. cieszę się też, ze coraz mniej jestem oceniana za sam wygląd, że nikt nie mówi skoro jesteś matką to nie noś trampek w czaszki czerwonych włosów i bądź w końcu poważna i stateczna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem za tym, by olać co ludzie myślą i być sobą. Ja jestem mamą w trampkach, bo lubię i tak mi wygodnie ;)

      Usuń
  8. I ja nie jestem matką polką! Mąż ma też obowiązki w domu, a ja umiem nic nie robić , gdy źle się czuję lub padam na twarz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem mistrzynią w spychaniu części obowiązków na męża. On chyba woli coś zrobić, niż słuchać mojego marudzenia :P

      Usuń
  9. Piękne zdjęcia :)
    W dzisiejszych czasach gdy kobiety pracują zawodowo powinno być równouprawnienie w wykonywaniu prac domowych i wychowaniu dzieci :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetne zdjęcia. Matką jeszcze nie jestem, ale myślę, że byłabym trochę egoistyczna i bardziej bym się zakwalifikowała do Matki feministki :)

    OdpowiedzUsuń

Podziel się z nami swoją opinią :)