Miejsca

Nasza Wielkopolska: Ogród Botaniczny w Poznaniu

20:05:00


Są takie miejsca, w naszej okolicy, które mijamy codziennie, kilka razy w tygodniu lub kilka razy w miesiącu. Teoretycznie je znamy ze słyszenia. Zawsze mówimy "kiedyś", zamiast je odwiedzić. Tak było z Ogrodem Botanicznym UAM w Poznaniu.

Ostatni (i chyba jednyny) raz byłam tam w pierwszej klasie podstawówki! I to pomimo tego, że drogą tuż obok, przejeżdżaliśmy z kilkanaście razy w ciągu ostatniego roku, gdyż w pobliżu jeździliśmy z Emilem do lekarza czy na zakupy. 
Zawsze jest pomysł by zwiedzać jakieś dalsze miejsca, a te które mamy pod nosem omijamy, bo są znajome. Poznań to najbliższe nam duże miasto, tam studiowałam, tam pracowałam, pół godziny i jesteśmy. Jest taki "nasz", niby znajomy, a jednak nie. 


Pawilon ekspozycyjno-dydaktyczny. Mieści się w nim również kawiarnia.

Dlatego postanowiliśmy wykorzystać piękne popołudnie którejś niedzieli i odwiedzić ogród botaniczny. Akurat kwitły wiśnie i magnolie, więc to one nas zmotywowały.
Fontanna baletnica przed pawilonem. Niestety w zeszły weekend jeszcze nie uruchomiona po zimie.



Klimatyczny pawilon letni.

Zupełnie nie pamiętałam tego miejsca. Jest tam po prostu pięknie. Teraz, wczesną wiosną, nie jest jeszcze całkiem zielono, ale drzewa cudownie kwitną. Myślę, że co miesiąc, a nawet co tydzień to miejsce wygląda inaczej, za każdym razem kwitnie czy wyrasta coś innego. 
Magnolie...



Polka przed przejściem przez bramę torii i świata wiśni.

Uwielbiam ten kolor forsycji.


To taki zielony azyl wśród ruchliwych ulic. Z jednej strony wiodąca do centrum miasta Dąbrowskiego, z drugiej Świętego Wawrzyńca i tory kolejowe ku Poznaniowi Głównemu. Śpiew ptaków, szum liści przebija się tu poprzez świst samochodów i pociągów. 

Gdzie jest żółwik?


Sporo dobrych zdjęć "zrobiło" nam słońce.




Najbardziej, oprócz wiśni oczywiście, spodobał nam się dział roślin ozdobnych i pawilon letni. Zupełnie zaskoczyło mnie alpinarium, na które wspięłyśmy się razem z Polką. I żółwie w stawie, zupełnie nie rzucające się w oczy, jakby sztuczne, ale gdy podeszło się bliżej, nieśmiało ruszały główkami i łypały oczkiem. 





Relaksujący spacer w cudownej okolicy. Na pewno tu wrócimy, może jesienią? Na razie planuję wizyty w kolejnych miejscach w naszej okolicy










Zobacz także- Projekt Nasza Wielkopolska:
Śnieżycowy Jar

PODOBNE POSTY

9 komentarze

  1. Rewelacyjne zdjecia. Miejsce wyjątkowo urocze, a te kwitnące drzewa w Waszym towarzystwie - bajka

    OdpowiedzUsuń
  2. Ostatnimi czasy rzadko odwiedzamy ogród botaniczny, ale myślę, że w tym roku nadrobimy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Pięknie tam i piękna wiosna!

    OdpowiedzUsuń
  4. Wiesz.. Ja rowniez mniej wiecej w 1 klasie tyle ze gimnazjum bylem, jak pojechalismy do ogrodu botanicznego ze szkoła. Skonczylo sie na tym, ze dwoch moich kolegow pobito i okradziono. :) haha to byl wypad.

    OdpowiedzUsuń
  5. Przepiękne miejsca... Zaprasza również na mojego bloga: http://lubimy9.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Z ogrodów botanicznych odwiedzaliśmy do tej pory najbliższy nam wrocławski - ale ten Wasz również piękny i chętnie byśmy go odwiedzili. Może kiedyś zdarzy się ku temu jakaś okazja :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Cudowne miejsce :D Dawno tam nie była. Wezmę Męża "pod pachę" i na spacer marsz :D

    OdpowiedzUsuń

Podziel się z nami swoją opinią :)