Biblioteczka

Książki kwietnia

19:47:00


Książkowo był to miesiąc drugich szans, zawodów, sprawdzonych autorów, totalnych zauroczeń i intrygujących zagadek. Ciekawi, jakie tytuły wywołały we mnie te uczucia? Zobaczcie mój książkowy kwiecień :)




31/2017
Królowa śniegu- Anna Klejzerowicz

- Ano, zgadza się. Wstrętna nadęta smarkula z faszystowskimi poglądami. Zero empatii, kultury i taktu. Skrajnie bezwzględna, pozbawiona ludzkich uczuć. Ale wy chyba teraz wszyscy tacy jesteście. Tak to przynajmniej wygląda w Internecie, wystarczy zajrzeć na dowolne forum... (...)
- Może i taka jest, nie zaprzeczam, nie znam siksy osobiście. Tylko dlaczego uogólniasz? Chciałaś uderzyć we mnie? Myślisz, że w waszym pokoleniu nie ma hejterów, idiotów albo zwyrodnialców? Zawsze byli!
- Okej, sorry- zreflektowała się.- Masz rację, niepotrzebnie uogólniam. Ale ta gówniara strasznie mnie zirytowała. I niestety, wydaje mi się, że taka mentalność jest teraz w modzie, szczególnie wśród młodzieży. Może to wychowanie, a raczej jego brak. Nie wiem. W każdym razie nie pierwszy raz sę z tym spotkałam i mnie to bulwersuje.
- Nie rób z siebie babci. Mentalność jest ta sama, tylko sposób wyrażania inny. Po prostu dzisiejsi młodzi ludzie nie są hipokrytami, mówią wprost, co myślą.
- To ja uprzejmnie dziękuję- oświadczyła szyderczo.- Skoro to nazywasz myśleniem... (str. 175)

Bo wiesz, czasy się zmieniają, ale ludzie nie bardzo. Tyle tylko, że jednych zastępują drudzy, no i sztandry różne niosą. Okazuje się jednak, że nasze najgorsze koszmary zawsze nas w końcu dościgną... (str. 189)

- Zgadza się. I myślę, że tak, czasem wystarczy alkohol.
- Potwory.
- Nie mów tak- zaprotestowała Greta.- To byli prości ludzie. Niewykształceni, biedni, zdemoralizowani przez system. Ogłupieni i w dodatku pijani. W takich warunkach znajdują ujście najniższe ludzkie instynkty. Nie powiem, że zwierzęce, bo zwierzęta tak nie postępują, my jesteśmy gorsi. Gdy spada maska cywilizacji, kieruje nami tylko strach i przemoc. (str.191)

Kryminał z motywem Królowej Śniegu w tle. Brzmi interesująco? Niestety ta powieść jest jak jej zimowa aura- szarobura i nijaka.
Małe miasteczko na Pomorzu. Zupełnie wymyślone, ale realne, jakich wiele. Po zmianach ustrojowych okoliczne społeczeństwo dzieli się na bogate i napływowe oraz biedne, popegeerowskie, niechciane i zapomniane. Podczas wyjątkowo długiej i mroźnej zimy w okolicy Kryszewa dochodzi do serii zamarznięć. Ofiarami są głównie alkoholicy. W sprawę angażują się dziennikarka lokalnej gazety- Felicja, miejscowy policjant Ryba i ulubiona radna mieszkańców- Greta, chociaż ta próbuje nie rozdmuchiwać sprawy, jakby miała z nią jakiś związek. Ludzie zaczynaja gadać o jakiejś klątwie, a jedna z niedoszłych ofiar zeznaje, że na mrozie zostawiła go piękna, ale bezwzględna Królowa Śniegu. Dziennikarka odkrywa, że do podobnej serii zamarznięć doszło już ponad 20 lat temu w tej okolicy, a sprawa może mieć związek z jeszcze starszymi czasami.
Po kryminale spodziewamy się dreszczyku emocji. W tej powieści niestety głównie wiało moralizatorskim chłodem. To raczej obyczajowa opowieść o wiejskiej gminie i losach jej mieszkańców podczas ustrojowych przemian. O niezmienionej mentalności, dziedziczonej w tak małych społecznościach, o zmianach wokół ludzi, ale nie w nich samych. O biedzie i patologii, winie i zemście. Ta powieść raczej nie porywa, jakby jej potencjał gdzieś się zagubił. Motyw Królowej Śniegu interesujący, ale chyba nie tego się spodziewałam w rozwiązaniu. Nie zachwyciła mnie, a jak na tak krótką pozycję (280 stron), to męczyłam ją aż trzy wieczory.
Wydawnictwo: Filia, stron: 280.


32/2017 
Matka Polka Feministka- Joanna Mielewczyk

Matkopolkowaniem jest mycie podłogi mimo zmęczenia, które zwala z nóg. Matkopolkowaniem jest branie na siebie wszystkich obowiązków, mimo wewnętrznej niezgody. Matkopolkowaniem jest też niechęć do dzielenia się wychowawczymi obowiązkami w przekonaniu, że "ja to zrobię lepiej". Matkopolkowaniem jest życie w zgodzie ze stereotypami, nie- potrzebami, próba odcięcia się od intuicji. Matkopolkowanie jest nasze, matczyne. (str.7)

Uwielbiam historie innych ludzi na temat ich rodzicielstwa. Dlatego książkę Matka Polka Feministka połknęłam w jeden wieczór.
To zbiór wywiadów, rozmów, opowieści bohaterów audycji radiowej Trójki. Rodzice. Różni. Ojciec zmagający się z chorobą córki. Matki samodzielnie wychowujące dzieci. Kobiety z traumą po cesarce. Ojciec, którego żona zmarła po porodzie trzeciego dziecka. Pani Joanna cytowała fragmenty pierwszych rozmów z bohaterami i te z ich spotkań po roku, dwóch, po latach. Pokazała co się u nich zmieniło, jak żyją teraz. Jak zmieniło sie ich rodzicielstwo.
Czasem płakałam ze wzruszenia, z bezsilności. Czasem dziwiłam się w czym problem. Książka na pewno konfrontuje historie tych ludzi z naszą własną rodzicielską drogą. Mnie doprowadziła do wniosku, że nie mam rodzicielskiej traumy, mam ogromne szczęście, mam wsparcie w mężu. Nie jestem Matką Polką.
Wydawnictwo: Czwarta Strona, stron: 236.


33/2017
Osobliwy dom pani Peregrine- Ransom Riggs

Kurczowo czepiamy się naszych fantazji, dopóki cena wiary w nie nie okaże się zbyt wysoka. (str. 13)

To marcowa lektura miesiąca w fejsbukowym klubie książki Przeczytaj&Podaj dalej. Dziewczyny chwaliły, więc podeszłam do tej książki z dużym entuzjazmem. W dodatku jest pięknie wydana- twarda oprawa, śliczna wklejka i masa tajemniczych zdjęć.
Głównym bohaterem jest Jacob, któego dziadek od dzieciństwa opowiadał mu o swoim pobycie w osobliwym sierocińcu (do którego trafił przed II wojną światową), jego zagadkowych współmieszkańcach i potworach, przed którymi musiał uciekać. Chłopak nie wierzy w historie dziadka, aż do momentu jego śmierci. Wtedy postanawia udać się na wyspę, gdzie dziadek spędził dzieciństwo.
Niestety ładnie opakowana, a w środku pufff- niby coś osobliwego, a nuda. Nie czytałam jej z zainteresowaniem, raczej z trudem dotrwałam do końca. Motyw osobliwych dzieci ciekawy, ale jakby niedopracowany, a wątek miłosny trochę dziwaczny. Może po prostu jestem już za stara, by przyjąć tę książkę z zachwytem i bez żadnego "ale".
Wydawnictwo: Media Rodzina, stron: 398.


34/2017
List z powstania- Anna Klejzerowicz

W pewnej chwili Marianna zobaczyła u wylotu uliczki czołg, stojący przy głównej ulicy Wrzeszcza.
- Mamusiu- szepnęła.- Czy to jest wojna...?
Julia ścisnęla jej rękę.
- Zawsze jest jakaś wojna, córeczko... (str.53)

Czas to najgorszy z niszczycieli (...). Bezwzględny i ślepy. (str. 267)

Skoro ta książka już dość długo stała na półce, postanowiłam dać autorce drugą szansę...
Kiedy wybuchła II wojna światowa, Julia była jeszcze dzieckiem. Wojnę spędziła na wsi, ale straciła całą swoją rodzinę. Rodzice zginęli zastrzeleni i spaleni w swoim domu, ale ciała starszej siostry- Hani, łączniczki w powstaniu, nigdy nie odnaleziono. Julia wierzy, że siostra nadal żyje, ona to czuje. Szuka jej całe życie, wciąga w to swoją córkę Mariannę. Nawiązują kontakty z powstańcami, szukają śladów, co nie podoba się komunistycznej władzy i chyba jeszcze komuś. Głuche telefony, tajemnicze śmierci świadczą o tym, że komuś zależy, by kobiety nigdy nie dowiedziały się prawdy.
Tajemnica, wojna i miłość. Co to za książka! Nawet dziwaczny sposób narracji mi nie przeszkadzał, bo autorka umiejętnie trzymała napięcie i sprawiła, że z ciekawością przewracałam strony. A zakończenie? Tego się nie spodziewałam...
Wydawnictwo: Filia, stron: 328.


35/2017
Stan nie!błogosławiony- Magdalena Majcher

Macierzyństwo to zadanie, wprawdzie jedno z najważniejszych i najtrudniejszych w życiu, ale zawsze zadanie, dlatego tak je właśnie traktuj: zadaniowo! Nie możesz podchodzić do sprawy z nastawieniem "Wiem, jaka nie chcę być", musisz wiedzieć, jaka chcesz być. (str.98)

(...) Dziecko, czy to zdrowe, czy chore, przychodząc na świat, nie pyta rodzica, czy ten jest w stanie je wychować. Po prostu... rodzi się i wymaga naszego zaangażowania, obecności, czasu. (str.163)


Nie od dziś wiedziała, że marzenia się nie spełniają, bo marzenia się spełnia. Subtelna, acz znacząca różnica. (str.194)


Ileż ja ochów i achów, ileż zachwytów słyszałam o tej książce.
Pola ma 28 lat, od 3 lat męża, pracuje zdalnie na zlecenia (zarabia niemało), ale jeszcze nie chce mieć dzieci. A tu po pijanemu zachodzi w ciążę. Wpadka. Początkowo dziewczyna jest w szoku. Gdy już przyzyczaja się do myśli, że zostanie mamą, okazuje się, że dziecko może przyjść na świat chore na zespół Downa.
Jakaż ta Pola jest naiwna. Nie wie, że z seksu bez zabezpieczeń biorą się dzieci, nie wie, że tyle badań trzeba wykonywać w ciąży, ani ile kosztują dzieci. Główna bohaterka więc przez całą książkę irytowała mnie swoją słodką naiwnością. A może sama taka byłam w pierwszej ciąży ( chociaż na pewno nie aż tak naiwna).
Mam wrażenie, że to kompedium wiedzy na temat badań w ciąży, bo niektóre są opisane z podręcznikową dokładnością. Porusza jednak ważny temat i problem- co jeżeli podejrzewa się, że dziecko może urodzić się chore? Czy robić dokładniejsze badania? Ale po co? Czy będę zdolna do aborcji? Ten wątek ratuje tę książkę, ale nie poruszył moich emocji, bo wcale nie był wyeksponowany. Miałam wrażenie, że głównym problemem tej historii są relacje Poli z jej matką i kwestia jak mogą one rzutować na macierzyństwo dziewczyny. Autorka skubnęła każdego wątku po trochu i gdyby skupiła się na tylko jednym z nich, powieść byłaby chyba bardziej dopracowana. Bohaterowie zbyt idealni, mało prawdziwi, więc ta historia do mnie nie trafiła.

Wydawnictwo: Pascal, stron: 384.

36/2017
Chata- William Paul Young
- Spójrz na naszego małego przyjaciela- powiedziała Tata. Większość ptaków została stworzona do latania. Chodzenie po ziemi jest dla nich ograniczeniem możliwości, a nie na odwrót. - Dała Mackowi chwilę czasu na przemyślenie jej słów. - Ty natomiast zostałeś stworzony do tego, żeby być kochanym, a więc to nie miłość ciebie ogranicza, tylko jej brak. (str. 107)

Nie lekceważ cudu łez. One mogą być uzdrawiającymi wodami i strumieniem radości. Czasami najlepszymi słowami, jakie potrafi wypowiedzieć serce. 

Najpierw zobaczyłam w kinie zwiastun filmu. Zauroczył mnie. Ostatecznie do kina nie poszłam, ale książkę kupiłam. Przeczytałam kilka niezbyt entuzjastycznych recenzji, lecz postanowiłam się nie zniechęcać i sama sprawdzić o co tyle szumu. 
Mackenzie wiedzie spokojne i szczęśliwe życie, aż do chwili, gdy podczas wakacji, na które zabiera trójkę młodszych dzieci, jego córka Missy zostaje porwana. Dokonał tego seryjny morderca, a ciał jego ofiar nigdy nie odnaleziono. Cztery lata później, Mack znajduje w skrzynce list, prawdopodobnie od samego Boga. Zaprasza on go na spotkanie w chacie, tej, w której prawdopodobnie Missy została zamorodowana. Mack nie do końca jest przeknany czy spotka tam Boga, jednak to co zastaje na miejscu przechodzi jego najśmielsze oczekiwania. Spotyka go w trzech osobach- Taty- puszystej murzynki, Jezusa- żydowskiego robotnika i Sarayu- Azjatki, która usoabia Ducha Świętego.
Z Kościołem mi nie po drodze, ale ta książka do mnie trafia. Taki obraz Boga i człowieczeństwa, miłości, jest mi bliski. Czytałam ją przed Wielkanocą- to idealny czas na tę lekturę.
Wydawnictwo: Nowa Proza, stron: 296. 

37/2017
Lawa, owce i lodowce. Zadziwiająca Islandia-Agnieszka Rezler
Najlepsze jest to, czego nie można zobaczyć na Google Street View, co czai się w dziurach i zaroślach, nieuchwytne dla migawek fotoreporterów. Fajnie jest odnaleźć coś, co chciało się odnaleźć- wchłonąć znane z okładek przewodników kolorowe obrazy, wolne od błony drukarskiej farby, ale najprzyjemniejsze jest odkrywanie, składanie własnych obrazków dopasowanych do stopnia czułości swoich pięciu zmysłów. Amatorskie zszywanie prywatnego pejzażu, bez którego podróż przestaje być przygodą. (str. 236)

Islandia. Dla mnie zagadka. Zbyt daleko, zbyt ciemno zimą i zbyt zimno. Chciałabym tam pojechać, ale nic o tym kraju nie wiem. Ta książka przyciągnęła mnie z bibliotecznej półki, ale nie porwała. Przyznam szczerze, że tak słabej książki już dawno nie czytałam. 
O Islandii dowiedziałam się z niej niewiele. To raczej sprawozdanie z podróży niż książka, która ma nam tej raj pokazać. Autorka wyspę odwiedziła zaledwie dwa razy, z czego pierwszy raz była tam zaledwie 7 dni. Całość napisana okropnym, pełnym ironii stylem, jakby pani Agnieszka wyśmiewała się z mieszkańców Islandii. Po tej lekturze niestety niewiele wiem o kraju, a głównie o problemach z drogami, gdzie spała i jadła, a nawet gdzie korzystała z toalety, rodzina autorki. Jestem bogatsza o miliony durnych porównań, przez które nie dało się zrozumieć tekstu i zlewał się on w jeden wielki bełkot. Co za dużo, to niezdrowo. Tu było za dużo ironii i za dużo metaforycznych porównań. Nawet fotografie nie zachwycają. Zdecydowanie nie polecam.
Wydawnictwo: Dolnośląskie, stron: 296.

38/2017
Kropla zazdrości, morze miłości- Natalia Sońska
To ja powiem tak. Kropla zazdrości jest potrzebna w każdym związku. To właśnie zazdrość, zaraz obok miłości, motywuje nas d walki o drugą osobę. To ona pozwala uświadomić sobie, ile ktoś dla nas znaczy! I w końcu to dzięki niej wiemy, że w ogóle kochamy! Że chcemy mieć go dla siebie i zrobimy wszystko, by ktoś inny nas nie uprzedził. Ale musimy uważać, bo to bardzo pikantna przyprawa. Wlejemy ciut za dużo i posiłek będzie nie do przełknięcia. Kropla. Kropla zazdrości wystarczy. Bo nie ma miłości bez zazdrości... (str.194)

Kto czytał poprzednią część historii Kingi i Hanki, ten czekał na tę ksiażkę z taką samą niecierpliwością jak ja :)
Kinga jest zrozpaczona po śmierci ukochanego. Kiedy w końcu sie zbiera do kupy, całe jej życie przyspiesza. Nagle zostaje naczelną w swojej redakcji, wplątuje się w kolejną podejrzaną aferę, związaną z handlem ludźmi, a do tego jeszcze ciąża! Z kolei u Hanki sielanka się kończy, związek rozpada, pojawia się zazdrość. 
Natalia Sońska umiejętnie łączy historie miłosne ze szczyptą sensacji. Jej książki po prostu się pochłania, przewraca kolejną stronę i nie wiadomo kiedy jest koniec, ale wcale się tego końca nie chce. Ciekawa jestem, czym nas zaskoczy kolejnym razem. 
Wydawnictwo: Czwarta Strona, stron: 368

39/2017
Central Park- Guillaume Musso
Z niektórych tragedii nie potrafimy się do końca otrząsnąć, ale ponieważ musimy żyć dalej, więc żyjemy. (str. 263)

Tego autora już biorę w ciemno- wiem, że cokolwiek chwycę, będzie świetne.
Tym razem Musso zaserwował mi pełen napięcia thriller. Przynajmniej tak początkowo myślałam, akcja leciała szybciutko i nawet nie zauważyłam kiedy dotarłam do końca. 
Alice i Gabriel budzą się gdzieś w Central Parku. Żadne z nich nie pamięta jak się tam znaleźli. Ona poprzedniego wieczoru była z koleżankami w pubie we Francji, on grał koncert w Dublinie. Połączeni są kajdankami, ona uwalana jest krwią, ma przy sobie broń, w której brakuje naboju. Po małych śladach próbują dociec, co się wydarzyło. 
Byłam przekonana, że tym razem to zupełnie coś innego. Bo gdzie ta magia autora, te refleksje nad ludzkim istanieniem, zdrowiem i celem życia. A jednak, na końcu, totalne zaskoczenie. Po prostu mistrzostwo. 
Wydawnictwo: Albatros, stron: 352.

40/2017
Wielkie kłamstewka- Liane Moriarty
Kiedyś przeczytała artykuł, jak to każdy związek ma swoje "konto miłosne". Dobry uczynek na rzecz partnera jest jak depozyt. Przykre słowa- wycofanie środków. Grunt to utrzymać dodatnie saldo. Walenie głową żony o ścianę stanowiło potężną wypłatę. A wczesna pobudka i zrobienie z dziećmi śniadania- mały depozyt. (str.395)

O książce zrobiło się głośno za sprawą serialu HBO z gwiazdamiw  rolach głównych- Nicole Kidman i Reese Witherspoon. 
Na początku wiemy tylko, ze kogoś zamorodowano. Któregoś z rodziców pięciolatków. Podczas wieczorku integracyjnego. Następnie cofamy się o kilka miesięcy, by po kolei poznać wszystkie fakty, które doprowadziły do tej śmierci. To opowieść o rodzinnych sekretach, pozorach i co się stanie, gdy prawdę tłumimy w sobie zbyt długo lub przypadkiem wyjdzie ona na jaw. 
Świetne napisana! Powolne odkrywanie kart, a do tego komentarze osób z otoczenia, podsycają zaciekawienie. Do tego zestawienie ze sobą trzech diametralnie różnych kobiet, ale każdą z nich po prostu się lubi. Jeśli jeszcze nie czytaliście, koniecznie po nią sięgnijcie.
Wydawnictwo: Prószyński i S-Ka, stron: 496.

41,42 2017
Ziemia skuta lodem
Bitwa o Skandię- John Flangan
Jednak nigdy nie wiadomo, co przyniesie jutro. Najważniejsze, żeby wierzyć, nie poddawać się. Tego nauczył mnie Halt. Nigdy się nie poddawaj, bowiem kiedy pojawi się sposobność, musisz być gotów, zeby z niej skorzystać. (Ziemia skuta lodem)

"Najpierw zobacz. Potem działaj."Była to jedna z ulubionych maksym Halta. (Bitwa o Skandię)

Kolejne tomy przygód młodego ucznia zwiadowcy Willa. Po poprzedniej bitwie chłopak, wraz ze spotkaną w Celtii dziewczyną- Evanlyn, zostają uprowadzeni przez Skandian-jarla Eraka i jego załogę. Młodzi długie tygodnie spędzają na statku, by tuż przed Skandią, wylądować na małej wyspece i przetrwać sezon burz i sztormów. Gdy już osiądą na stałym lądzie, życie niewolników nie będzie proste, a nawet zagrażać im będzie śmiertelne niebezpieczeństwo...
Po każdym kolejnym tomie chcę się więcej. Dobrze, że jest ich aż dwanaście...
Wydawnictwo: Jaguar, stron: 332 i 384.

Kwietniowe nowości na półce
Kupiłam w tym miesiącu tylko 7 książek. Jednak na moich półkach istna rewolucja. Miejsca zrobiło się całkiem sporo, za sprawą Wielkiej Wymiany Książkowej, ale zaraz przyjdą do mnie kolejne. 
Moje kwietniowe zakupy, to przede wszystkim uzupełnienie kolekcji książek o Harrym Potterze. Tym razem kupiłam podręczniki do Hogwartu: Quidditch przez wieki, Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć, Baśnie Barda Beedle'a oraz scenariusz filmu Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć. Kupiłam też w końcu pierwszą książke Kasi Targosz, czyli Wiosnę po wiedeńsku oraz marcową premierę Zakazane życzenie. Przy okazji wizyty w Poznaniu, wstąpiłam też do jednej z tanich księgarni i wyszperałam książkę Alice Munro. 

Dotarły do mnie pierwsze książki z wymiany. Dwie części Jeżycjady i dwa tomy poradników Madame Chic od Książkowy Świat.

A w ostatni weekend kwietnia, na spotkaniu BlogoDamy w Kórniku, zostałam obdarowana całym stosem książek dla dużych i małych. Po licznych podmiankach między uczestniczkami, wróciłam do domu z takim stosikiem. Więcej o nim opowiem Wam w relacji ze spotkania. 

Biorę udział w wyzwaniu Wypożyczone, szczegóły u Marty- Rudym Spojrzeniem.



Co Wy czytaliście w kwietniu? Jaką książke mi polecicie? A może braliście udział w wymianie- co udało Wam się upolować?

PODOBNE POSTY

33 komentarze

  1. Matkę Polkę od dawna miałam na liście do przeczytania. Cieszę się, że mi o niej przypomniałaś.

    OdpowiedzUsuń
  2. Pani Peregrine nie czytałam, ale oglądałam film, który bardzo mi się podobał. Królowa Śniegu też do mnie nie przemówiła, a List z powstania jak najbardziej. Natalia Sońska już dawno skradła moje czytelnicze serce :-)
    Antyterrorystka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe, że jedna autorka ma niektóre tak dobre, a inne tak słabe książki. A Sońska oczarowała mnie totalnie

      Usuń
    2. Czasem tak jest, wiele razy się już o tym przekonałam. Kilka książek jest spoko, trafiam na taką, która do mnie nie przemawia. Jednak zawsze daję kolejną szansę ;)

      Usuń
  3. Ja przez ostatnie 6 lat nie przeczytalem tyle co ty w miesiac;) podziwiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Sońska, Musso, Moriarty to cudne książki. Niezłe stosiki masz :) ciekawa jestem Baśni Barda... i książki Kasi Targosz. Daj znać. Całuję

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale piękna graficznie ta "Królowa Śniegu"! I piękną latarenkę masz :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Przeczytałaś masę książek, u mnie porażka na tym polu;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj nie taka porażka wcale, widziałam i czytałam. Ja czytam lżejsze książki, to i szybciej mi idzie.

      Usuń
  7. Chatę przeczytałam jednym tchem! Reszta musi niestety poczekać na jakiś leniwy wakacyjny wieczór.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze mam w planach Ewę i Rozdroża tego autora

      Usuń
  8. Myślałam, że ja dużo czytam ;) a tu widzę, że Ty bijesz mnie na głowę! Jak uda mi się przeczytać 5-6 książek w miesiącu to jestem zadowolona. Na więcej niestety nie starcza czasu i sił. Fajne te Twoje nowości, bębędę wyglądała recenzji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie czytam na siłę. Po prostu szybko czytam :) I jak czasem zacznę, a się wciągnę, to nockę zarywam ;)

      Usuń
  9. Ale masz piękne stosiki :) Ja najbardziej chyba jestem ciekawa "Chaty". I "Stan nie!błogosławiony" też jest na mojej liście, wiele razy trafiałam na recenzje tej książki i ciekawi mnie, jak autorka poradziła sobie z takim trudnym tematem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chatę gorąco polecam. Stan... raczej nie w moim guście niestety.

      Usuń
  10. fajne zestawienie :) Matka Polka Feministka w jeden wieczór? No to rzeczywiście musiało Cię wciągnąc ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ależ to był udany miesiąc kochana ;) oby maj był także zaczytany ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. O boziu, oszalałam. Znalazłam u Ciebie 4 książki, które po prostu muszę przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ach ta Natalia Sońska.....może teraz już po spotkaniu odzyskam czas na czytanie i nadrobię zaległości? Za dwa tyg targi w stolicy....znowu przybędą nowe tytuły...ach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ bym chciała się wybrać na targi... Niestety budżet mi nie pozwala. Ale może za rok ;)

      Usuń
  14. WOW! Ile książek! Mnie się "Królowa śniegu" podobała. Za to nie czytałam "Listu z powstania". I koiecznie muszę! Jeszcze mnie ten reportaż o Islandii zaintrygował, ale tyle na razie mam do przeczytania, ze hmmmm... trochę musi poczekać!

    OdpowiedzUsuń
  15. z Osobliwym domem miałam podobnie, chociaż nie tak bardzo mnie zawiódł. mimo wszystko nie mam w planach kolejnych części. chciałabym przeczytać Chatę :D pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Czytałam "Matka Polka Feministka" i "Stan nie! błogosławiony" i obie przypadły mi do gustu.
    O reszcie oczywiście słyszałam / czytałam. Czy sięgnę? Czas pokaże :-)

    OdpowiedzUsuń
  17. Królowa śniegu i List z powstania nawet mi się podobały, za to Zwiadowców uwielbiam <3

    OdpowiedzUsuń

Podziel się z nami swoją opinią :)