Poradniki

W domach z katalogu nie mieszka nikt, czyli jak pokochać swoje mieszkanie

18:25:00


Taki miałam zasadniczy problem- nie lubiłam swojego domu. Nie wygląda jak z katalogu, ani nie jest ładne, ani stylowe, nie wyznacza najnowszych trendów, panuje w nim wieczny bałagan a zamiast tak modnych białych mebli, w ciemnym, niespełna sześćdziesięciometrowym mieszkaniu, upchnęłam kilka takich w kolorze wenge. Sporo czasu minęło nim zrozumiałam jedno- nigdy nie będę miała domu jak z okładki pisma wnętrzarskiego- bo w takich domach nie mieszka nikt!

Wyobrażenia vs rzeczywistość
Też widzisz wszędzie, w gazetach, na blogach, w telewizji, te piękne mieszkania, duże przestrzenie, ład i porządek? Też, jak ja, zazdrościsz i zastanawiasz się dlaczego Twój dom tak nie wygląda? Bo domy z katalogów to wizualizacja, te na blogach to kreacja, nasze wyobrażenie o pomieszczeniach idealnych. Tam nikt nie rozrzuca zabawek w salonie, ma nowe, nieużywane meble, małą ilość pierdołek i rzeczy, w domach z katalogów nie zbiera się kurz, nie trzeba myć podłogi, bo znów się coś komuś rozlało, a piekarnik lśni nowością, bo nie był nigdy używany. 

Wszystko na opak
Wyprowadziłam się z rodzinnego domu, by po trzech latach do niego wrócić. Moje obecne mieszkanie to wydzielona część domu, taka dobudówka na dwóch poziomach. Krzywa. Dosłownie, bo ściany budował chyba pijany murarz. Wysokość i szerokość pomieszczeń jest różna na ich końcu i początku. To mieszkanie, oprócz krzywych ścian, ma jeszcze sporo minusów- jest ciemne, nieustawne, na dwóch poziomach (nienawidzę latać po schodach góra-dół, dół-góra), stare, nadal niewykończone, a że wszystko robimy sami (tzn. mąż), to i jakość wykończenia nie powala. Był nawet plan, że kupimy nowe, w nowym budownictwie, ale chwilowo finansowo jest nieosiągalne, bo spłacamy kredyt za remont tego. Ale... mimo wszystko to nawet trochę lubię to moje obecne mieszkanie. Oprócz całej listy wad, ma też mnóstwo zalet- to mój dom rodzinny, mam tu dwa duże balkony, cudowny widok z okien na park i szkołę, ciszę i spokój, a mieszkam w samym centrum mojego miasteczka, tuż przy Rynku! 

Jednak źle się zabraliśmy za jego urządzanie. Wszystko na szybko i na opak. Z dwóch dużych pokojów i dwóch składzików (plus korytarz ze schodami) musieliśmy zrobić funkcjonalne mieszkanie. I co zrobiliśmy? Zaczęliśmy od realizacji, zamiast najpierw pomyśleć o planach. Nie szukałam inspiracji, nie oglądałam folderów, kupowałam to co widziałam i mi się podobało. Sporo budżetu pochłonęła instalacja gazowa i schody zewnętrzne, więc na wykończenie zostało niewiele. I tak mam zupełnie nieprzemyślaną kuchnię, kafelki w łazience, które po trzech latach mnie wkurzają (Bo kto normalny kupuje zielone kafelki??? Ale widziałam podobny układ w sklepie i mi się wtedy spodobało), pościerane panele w salonie. Najchętniej zrobiłabym remont generalny, ale mnie zwyczajnie na to nie stać. Postanowiłam więc pokochać to moje mieszkanie na nowo, takim jakie jest, a raczej trochę odmienić stan obecny. 

Jak pokochać swoje mieszkanie?
Ja mam na to kilka sposobów:
- zaakceptuj fakt, że mieszkania z katalogu mieć nie będziesz- w nich przecież nikt nie mieszka
- znajdź zalety obecnego domu
zadbaj o porządek- czyste mieszkanie od razu wydaje się ładniejsze i zyskujesz przestrzeń
- wyrzuć lub zmień denerwujące Cię rzeczy lub takie, których nie używasz- nawet te pochowane w szafkach
- patrz na całość, ale nie zapomnij też o detalach- niech wszystko ze sobą współgra
- znajdź koncepcję, miej plan na poszczególne pomieszczenia- zapisuj inspiracje, adresy sklepów z dekoracjami, a później kombinuj i zmieniaj- przemaluj drewno, zmień okleinę, odmień narzutą kanapę, zamień stare w nowe, odwiedzaj pchle targi i komisy.

Nie mam prawie żadnego budżetu, minimalne zdolności manualne, brak zmysłu dekoratora, ale mam zupełnie nieprzemyślanie urządzone mieszkanie. I zamierzam je pokochać, tylko trochę zmieniając. Ciekawi? Właśnie kończę urządzanie pokoju dziecięcgo i balkonu ;)

A Ty lubisz swój dom?

PODOBNE POSTY

15 komentarze

  1. Oj tak, szczególnie że niedawno urządzaliśmy nowe mieszkanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale pewnie wszystko wcześniej planowaliście, a my zabraliśmy się za urządzanie nie od tej strony ;P

      Usuń
  2. Też nie lubię swojego mieszkania :/ po 4 latach od kupna zaczęło mnie wkurzać. Teraz leci 5 rok i widzę coraz więcej minusów. Ale spieszyło się nam z kupnem i zadziałał impuls... Wszystko remontujemy sami, nie jest źle ale mogło być lepiej ;) Strasznie ciekawa jestem Twoich pomysłów na urządzenie mieszkania i czekam na wpisy :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego gdybym miała teraz kupić, sto razy bym się zastanowiła czy na pewno ten układ/ lokalizacja/ metraż. Kupno nowego jest w planie, ale za kilka lat.

      Usuń
  3. Mam duży dom 140 M,góra, dół. Aby utrzymać w nim porządek i lśniące podłogi codziennie się męczę i zrzedzę.wkurza mnie sprzątanie ale bałagan i placki na ciemnej podłodze jeszcze bardziej.nie ma dobrego wyjścia z tej sytuacji.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie musze mieć takiego z katalogu, ale takie tylko dla nas, dla naszej trójki.....

    OdpowiedzUsuń
  5. A dlaczego mam nie mieć mieszkania z katalogu? Moje 34 metry są zupełnie funkcjonalne i przemyślane i choć całe w Ikei, to moim zdaniem dają radę. Kocham je totalnie:) A że jest bałagan? Aaa, tam. Who cares:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię aranżacje z Ikei- proste i funkcjonalne. Sama mam sporo mebli i dodatków stamtąd.

      Usuń
  6. Ja właśnie przygotowuje wpis o moim domu, któremu daleko do tego z katalogu ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Iza, najważniejsza jest atmosfera, nie wygląd. Przez ostatnie kilka lat budowaliśmy dom naszych marzeń, czyli własny. Włożyliśmy w niego wiele wysiłku i pieniędzy i teraz się nim cieszymy. Ale przez ostatnie lata mieszkaliśmy u moich rodziców, którzy mają duży dom, ale daleko mu od katalogu... więc wiem, co masz na myśli. W sumie to nieważne gdzie, najważniejsze, że razem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najważniejsze razem, ale komfort i funkcjonalność też ważne. Czekają nas drobne zmiany, chociaż coraz bardziej przekonuję się do mojego obecnego mieszkania.

      Usuń
  8. Trafiłaś w punkt! I rzeczywiście coś w tym jest, że zachwycamy się tymi katalogami, a tu się okazuje, że kuchnia nieustawna, że salon za mały, że lampy nie takie itp. Masz rację, trzeba to zaakceptować i już. Co do blogerskich wnętrz to tak się zastanawiam ile czasu potrzebana odpicowanie go ;) hehe
    A ja nie lubię swojego domu, bo póki co jest dość pusty :/ Ale masz rację, jak już coś urządzamy to trzeba przemyśleć, a nie kupować co popadnie ;)

    OdpowiedzUsuń

Podziel się z nami swoją opinią :)