Refleksje

Ale zabawki, to kupują rodzice dla siebie!

18:23:00


Dla kogo kupujecie zabawki? Że niby dla dziecka? Taaa, bo w to uwierzę. Może jeśli kupujecie coś nie swojemu dziecku, to pewnie tak- wtedy dla dziecka. Ale jeśli to Wasza pociecha ma zostać obdarowana, to istnieje kilka dowodów na to, że owo dziecię będzie i może się tą zabawką bawić, ale kupujecie pod siebie. Dowody?

Na wstępie dodam, że jestem z tych rodziców, którzy nie lubią bawić się ze swoim dzieckiem. Dla jasności- bawić zabawkami. Mogę czytać książki, mogę rysować, chodzić na spacery, ale zabawki są dla dzieci i dlatego kupuję je dla siebie :)

Dowód nr 1- Kupuję to, co MI się podoba. 
Przy okazji może też podobać się dziecku. Jeśli jednak mam do wyboru- koszmarnie brzydką plastikową, straszącą po nocach lalkę (którą moje dziecko oczywiście chce, bo jest różowa), a jakąś lalę szmaciankę, czy drewniany zestaw klocków (którym również dziecię nie pogardzi), to co wybiorę? Oczywiście, to co ładniej wygląda i bardziej podoba się mi. 



Dowód nr 2- Kupuję to, co MI nie będzie przeszkadzać.
Ileż to razy, kiedy nie miałam jeszcze dziecka, kupowałam zabawki hałasujące, takie z milionem małych elementów czy robiące bałagan. Swojemu dziecku staram się nie kupować zabawek wydających dźwięki, a jeśli już to musi mieć opcję wyłączenia lub ich ściszenia. Nie kupuję czegoś, co będzie irytująco robić bałagan- nienawidzę ciastoliny czy innych takich atrakcji. Zabawka ma mi nie przeszkadzać i nie angażować mnie w ewentualne późniejsze sprzątanie.

Dowód nr 3- Kupuję, więc cena ma MI odpowiadać.
Czyli jeśli Polce zamarzy się coś o cenie z kosmosu- wiadomo, że tego nie dostanie, choćbym i miała ciułać rok cały- zwyczajnie pewne ograniczenia finansowe są. Dostanie więc coś innego, na co mnie stać lub tańszy zamiennik. Jednak nie najtańszy, tych chińskich zabawek na 5 minut w życiu mojemu dziecku nie kupię, choćby chciało, jęczało i w ogóle robiło raban na pół sklepu. Bo później będzie jęczeć i robić raban na pół domu, że się w te 5 minut rozpadło, no i nigdy nie wiadomo co to za plastik jest i skąd to w ogóle pochodzi. Cena ma być adekwatna do jakości i ma mi odpowiadać.



Dowód nr 4- Kupuję, to co JA chciałabym mieć, a nie miałam w dzieciństwie.
Przyznaję się bez bicia, niejedną zabawkę kupiłam, bo sama takich w dzieciństwie nie miałam. Kupuję więc takie, które spełniają moje dziecięce marzenia (polciowe przy okazji też). Nie odmawiam więc kolejnej lalki Barbie, bo sama miałam aż jedną sztukę (Polka ma już kilka). W domu pojawiają się kolejne zestawy klocków Lego, bo nigdy takich nie miałam. Kuchnia czy wózek dla lalek nigdy nie stały w moim dziecięcym pokoju, więc stoją w polciwym. Kupuję takie zabawki, które ja chciałabym mieć, a przy okazji chce i moje dziecko. 

Więc jak to z tymi zabawkami naprawdę jest. Kupujemy je dla siebie czy dla dzieci. Czyje pragnienia spełniamy?



PODOBNE POSTY

12 komentarze

  1. U nas to wygląda inaczej - syn żąda wszystkich dostępnych figurek Transformersów na wszystkie możliwe okazje i kropka ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polka na razie żąda co upatrzy w reklamie czasem, albo w sklepie, czyli Barbie (tu akurat spełniam się w pkt 4) lub lalki Elsy z Krainy Lodu

      Usuń
  2. Święta prawda :) Tosia dostała kuchnię, bo ja zawsze o kuchni marzyłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A że dziecko też o tym marzy... to prezent cieszy i mamę, i córkę :) U nas kuchnia od 2 lat w użyciu i też marzyłam kuchni, bo sama nie miałam.

      Usuń
  3. Fakt, kupujemy to na co nas stać i co nie będzie nam przeszkadzać :) Jednak nie kupujemy zabawek, o których sami marzyliśmy :) Nasza córka jest po prostu inna i lubi coś innego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polka akurat lubi przeważnie to, co mi się podoba. Gusta mamy podobne. Ciekawe jak będzie z synkiem :) Tu chyba tatuś się będzie zabawkowo realizował :)

      Usuń
  4. Ja może odrobinę kupuję je dla siebie, ale bardzo zwracam uwagę przy tym na zdanie Martynki. Kiedyś to wiadomo kupowało się co się chciało, ale teraz mając czterolatkę nie wyobrażam sobie nie patrzeć na jej potrzeby. Dlatego kupię tą plastikową straszącą różową lalkę, bo to wybór córki czym się będzie bawić.I z punktem drugim tak samo, jeżeli ona tak wybrała, to czy mi to przeszkadza czy nie, kupimy. Punkt czwarty jeżeli o dzieciństwo chodzi to nie sprawdza się u nas ponieważ ja z siostrą miałyśmy bardzo dużo zabawek za dzieciaka, aczkolwiek po lekkiej modyfikacji - kupuję co ja chciałabym mieć - jak najbardziej istnieje ;)) Jest wiele zabawek które mi się podobają i które myślę, że się możemy nimi z Martynką bawić i je kupuję na różne okazje, oczywiście osobno poza tym jest też to co ona sobie wymarzyła, a zabawki które ja bym chciała dodatkowo ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też patrzę co chce Polka, ale ona zazwyczaj chce coś, co mi się podoba :) No i wiadomo- im starsze dziecko tym bardziej ma swoje zdanie, a dla młodszego niż 3-4 latek to raczej rodzice kupują prezent (więc częściowo sobie :P)

      Usuń
  5. U nas w sumie nie ma problemu:) Młoda zamiast zabawek woli książki, farby, kredki i bańki :) Jedynie pociągi ze Stacyjkowa kupujemy od czasu do czasu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To faktycznie nie masz problemu :) Książek mamy całą masę, kredki też uwielbia, ale zabawkami bawi się codziennie :) Farb i baniek nie mamy- bo w końcu jestem z tych, co nie lubią po zabawie sprzątać :)

      Usuń
  6. Przywracasz mi wiarę w ludzi :D Też nie lubię bawić się zabawkami i też "Nie kupuję czegoś, co będzie irytująco robić bałagan- nienawidzę ciastoliny czy innych takich atrakcji. Zabawka ma mi nie przeszkadzać i nie angażować mnie w ewentualne późniejsze sprzątanie."
    Generalnie chyba tylko 4 pkt nie ma u mnie zastosowania bo jakoś chyba nigdy nie pomyślałam, że kupię dzieciakom coś bo sama takiego nie miałam, ale może to wynikać z faktu, że mam dwóch synów :)
    Zresztą nas sprawa jest prosta bo chłopaki uwielbiają gry planszowe i książki i my też uwielbiamy gry planszowe i książki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha :) Ja z tych leniwych :)
      Pewnie z synem to inaczej niż z córką pod względem zabawek. Przekonam się niedługo :)

      Usuń

Podziel się z nami swoją opinią :)