Blogosfera

Co się zdarzyło na See Bloggers, czyli grzeszki, wtopy, wpadki i ploty!

19:56:00


See Bloggers po raz trzeci przeszło już do historii. Moje See, to było drugie, więc mam jako takie porównanie. Co się zdarzyło na See miało zostać tajemnicą, ale nią nie zostanie...

Mam pociąg do See
Piątunio! Wybiła godzina odjazdu do Gdyni, więc z moją wierną gdyńską towarzyszką Przewijką (o naszym romansie mogliście czytać w styczniu), wsiadłyśmy do pociągu ku morzu, gdzie spotkałyśmy się z Olką Fasolką i innymi, także pędzącymi do Gdyni, blogerami. Na dzień dobry dostałyśmy paczuszkę od Intercity, a w niej ciasteczka z wróżbą, flirt towarzyski, voucher do WARSU oraz na podróż pociągiem. Miło, wygodnie, we wspaniałym flirtującym towarzystwie, dotarłyśmy do Gdyni. A w niej- pierwsze schody- jednak vouchera od Intercity nie dało się wymienić na bilet turystyczny, ani na TLK. Cóż, trudno, zostanie na zaś, a my kupiłyśmy powrotne na niedzielę :)
Teraz szybcikiem do naszego miejsca noclegowego i w miasto. I tu kolejne schody, a raczej koła, a dokładniej, taksówkarz z nas oskubał do cna. Okazało się, że NIE WSIADA SIĘ DO PIERWSZEJ Z BRZEGU TAKSÓWKI. Wiedzieliście? Bo my nie i wsiadłyśmy do najdroższej. Buuu, bolało, nasze portfele, bo pamiętam, że w styczniu za taką trase płaciłyśmy 12 zł, a teraz... lepiej nie mówić.
Dotarłyśmy, ale i tu małe problemy logistyczno-komunikacyjne, na których wyszłyśmy o wiele lepiej niż w założeniu. Do dyspozycji, za niewielką opłatą miałyśmy dla nas trzech, domek z kuchnią i łazienką :) Przemiła właścicielka poradziła nam jak niedrogo podróżować po Gdyni czy Sopocie, po czym poszłyśmy zarejestrować się do Parku Technologicznego na See i.. w miasto! To koniec moich problemów, moich, bo Przewijka co chwila traciła jakąś część garderoby (ale o tym niech sama mówi), aż w końcu wyszła jej prawie naga sesja foto :P

Sopot, Orłowo, pusta plaża i majtki
W piątek postanowiłyśmy odwiedzić jeszcze Sopot, krótki spacer po deptaku i molo, kilka minut na plaży, późna kolacja i powrót. A w sobotę Ania obudziła mnie o nieludzkiej porze w wolny od dzieci weekend- 5 rano. Miało to oczywiście swój cel- na Przewijkę rano czekała druga Ania z Okiem Mamy i razem stworzyły coś niesamowitego- bardzo kobiecą sesję zdjęciową. Pusta plaża o tej porze sprzyjała więc swobodzie odzieżowej. Równie piękną sesję możecie zobaczyć u Olki Fasolki. Plaża o 7 rano jest pusta, spokojna i cuuuudowna. Lekki wiatr, kaczuszki, mewy, fale, wszystko to sprawiło, że w Orłowie po prostu się zakochałam.

Warsztaty, prelekcje, gadżety i... LUDZIE
Ta edycja See to szał. Aż prawie 600 blogerów, mnóstwo tematycznych paneli, stoiska sponsorów, itd. Ale od przybytku głowa boli. Wybór warsztatów był dość trudny, bo wiele działo się w tym samym czasie i czesto miałam wrażenie, że tam gdzie mnie nie ma, mogło być lepiej. Na pewno w pamięć mi zapadnie panel Malwiny z Bakusiowo, która bez ogródek mówiła o zarabianiu na blogu, a także warsztaty z marką MomMe, które otworzyły mi oczy na dziecięce kosmetyki i cih skład. Te drugie warsztaty były też dla mnie niesamowicie szczęścliwe, gdyż udało mi się podczas nich wygrać wyjazd do Cottonina Welness & SPA, pierwszego w Polsce SPA dla mam i dzieci.
Na korytarzach stały rozmaite marki i zachęcały do konkursów, zabawy, dyskusji. FM kusiło zapachem, Eveline malowało pzanokcie (moje się trzymają do dzisiaj) i odstresowywało masażem, z Ice Watch można było zrobić sobie śmieszną fotkę, a z GOSH makijaż. Co kto chciał i na co miał ochotę, z przewagą kobiecych przyjemności.
Co bym poprawiła w tegorocznym See? Jedzenie. Sponsor strefy Cookingowej się nie popisał i jedzonka dla nas nie było. Słyszałam o jakis kanapkach, ale na oczy ich nie widziałam. W okolicy podstawiono jeden Food Truck, był też jeden bar sałatkowy- kolejka do nich kosmiczna. Na szczęście chociaż kawy, herbaty i wody było pod dostatkiem. A najlepszą kawę podawał nam Siemens. Niedzielne śniadanko z BelVitą też było udane- owoce, jogurt, pyszne ciasteczka. Jednak i tak przez weekend chodziłam głównie głodna :)

Ale wszelkie niedociągnięcia wynagradzali ludzie. Co chwila spotykało się kogoś znajomego, poznawało kogoś nowego, czy gadało w końcu na żywo, z osobą znaną z kart bloga. Panowała naprawdę rodzinna i przyjacielska atmosfera. Wszystkim dziękuję za przemiłe rozmowy, nawet te kilkuminutowe :)

Podsumowując, minione See Bloggers zaliczam do udanych. Miło było oderwać się od domowych obowiązków, poplotkować, nauczyć kilku nowych rzeczy.

A teraz gdyńsko-sopocka fotorelacja:




















PODOBNE POSTY

12 komentarze

  1. Miło było spotkać Cię ponownie :) Do następnego razu :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo się cieszę, że mogłam Cię poznać wreszcie :)
    Piękne zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również się cieszę i mam nadzieję będą kolejne spotkania :)

      Usuń
  3. tak sobie czytam, pomiędzy wierszami się wczytuję. Super wyprawa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I co tam pomiędzy wierszami jest?
      Wyprawa super, w takim towarzystwie nie mogło być inaczej ;)

      Usuń
  4. O! I Ja jestem :* Faaajnie było ;) Do następnego razu kochana! :* :* :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajnie, że udało mi się Ciebie poznać, niewiele udało nam się pogadać, ale mimo wszystko. Wiem już, kogo czytam :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się cieszę ze spotkania i mam nadzieję będzie kolejne, kiedy uda się pogadać dłużej :)

      Usuń

Podziel się z nami swoją opinią :)