Blogosfera

O tym, jak na Dzikim Zachodzie puszczono nas z torbami

16:26:00



Polski Dziki Zachód. Czyli Szczecin. Byłam daaawno temu, miałam ze trzy lata i za dzieciaka myślałam, że to już morze. Ucieszyłam się więc, że szczecinianki Kasia i Marta organizują tam spotkanie i natychmiast się zapisałam- udało się. Wybrałam się więc na Dziki Zachód.

Szamotuły leżą na trasie kolejowej Poznań- Szczecin, więc wybrałam się w podróż o 7 rano, luksusowym (i nie ma tu cienia ironii) pociągiem OSOBOWYM. Ten z serii ładnych, niebieskich, z klimą, nawet w-fi było. 2,5 godziny i jestem na miejscu.

Ale jeszcze trochę, a bym do tego pociągu wcale nie wsiadła. Tradycyjnie wyszłam z domu bez śniadania, bez kropli wody nawet. A, zahaczę o bankomat i w jedynym czynnym spożywaczaku o tej porze, kupię drożdżówkę i wodę. Fatum! Bankomat nieczynny, a w sklepie płatność kartą od 20 zł. Panika. Bo o ile bez jedzenia przetrwam 3 godziny, to bez wody, z drapiącym kaszlem- nie bardzo. Gdy trzy razy obróciłam się na chodniku to kierując w stronę domu, to w stronę dworca, jednak wybrałam tą drugą. Przeżyłam dzięki ziołowym cukierkom na kaszel.

Szczecin przywitał mnie lekką mżawką. Piękny Szczecin- zachwycona byłam od wyjścia z pociągu. Miałam trochę ponad godzinę do spotkania i, wcinając śniadanie, postanowiłam zlokalizować jego miejsce, czyli Bistro na Językach. Trafiłam tylko raz pytając o drogę. Zwiedzanie miałam w planach później (plany się zmieniły). Samo bistro zachywciło mnie swoim wystrojem, jedzeniem i... butelkami z wodą. 

Byłam trochę przed czasem, pomogłam więc dotaszczyć podarunki i zaczęły schodzić się dziewczyny. Bardzo się cieszyłam, że tu nie ma "stałego składu" spotkań i poznam nowe twarze, głównie ze Szczecina i okolic, ale też z Wrocławia czy Lublina (Kasiu podziwiam).



Czas na ploty (bardzo pozytywne) był w tak zwanym międzyczasie, bo dziewczyny przygotowały dla nas różne atrakcje. Zaczęła Karolina z www.dzieciecapodroz.blogspot.com, która najpierw poczęstowała nas papierem toaletowym. Tak, papierem! Okazało sie jednak, że po to abyśmy lepiej się poznały i tyle ile listków złapałyśmy, tyle o sobie musiałyśmy powiedzieć. Rozgadałyśmy się nieżle i kolejnym ćwiczeniem była "drętwa mowa", coś co przyda nam się blogowo. Czyli zastąpienie wyrazów w np. przysłowiu, tak by inni nie zgadli. opisanie go innymi słowami. Śmiechu było dużo, ale też kilka nieznanych słów. 

Przerwynikiem był obiad, od Bistro na Językach- do wyboru trzy dania: dla mięsożerców, wegetariańskie lub wegańskie. Pyszności.

Była też chwila dla kolejnej Karoliny, która opowiadała o tajnikach robienia makijażu.

Na koniec dziewczyny zostawiły nam deser (który zasponsorowały)- pyszną bezę, oraz licytację. Czyli, jak to na Dzikim Zachodzie, zaczęła sie grabież pienieżna :) Ale nie taka zwykła, bo dochód z niej, został przeznaczony na Zachodniopomorskie Hospicjum dla Dzieci i Dorosłych.
Dla każdego coś dobrego, więc były zestawy kosmetyków, pluszaki, biżuteria, bony na sesje fotograficzne, kolacje czy masaż, książki. Ja-książkoholiczka, czekałam więc na te ostatnie. Udało się zdobyć lektury od Wydawnictwa Bis i Ovo. Część sponsorów spóźniła się z wysyłką, więc licytowałyśmy jeszcze za pośrednictwem FB i udało się zebrać dla Fundacji aż 1670 zł. 

Puściły nas baby z torbami... Tak, także z torbami pełnymi podarunków. Dla każdej z nas, oprócz wylicytowanych zdobyczy, były też paczuszki z prezentami. A w nich książki, kosmetyki, gadżety. 

Jednak zawsze najfajniejszym punktem programu są wspomniane już ploty! Bo jak tu nie gadać z tyloma uśmiechniętymi mamami, z którymi łączy Cię aż tak wiele. Ja przysiadłam obok Magdy i Natalii i świetnie się dogadywałyśmy. Aż tak dobrze (i aż tak mi było mało), że zmieniłąm swój zamiar zwiedzania i postanowiłam wrócić wcześniejszym pociągiem, którym jechała Natalia. Bo w końcu to kolejne 2,5 godziny zwiedzania, a Natalia miałą towarzystwo chociaż w połowie swojej drogi do Wrocławia. Wróciłąm do domu rozgadana i roześmiana.

Kasia, Marta- jesteście niesamowite. Dziękuję za spotkanie i mam nadzieję,.. o następnego.



W spotkaniu wzięły udział, od lewej


1.Magda Moździerz: www.mysweetlittleprecious.com/
2. ja
3. Olga Szymańska: www.polishgirlolga.pl/4. Organizator: Marta Kornacka: www.kobietao.pl5. Paulina Nowocińska: www.matkablogujaca.blogspot.com/
6. Magdalena Szarawaga: www.sloik-pelen-magii.blogspot.com/ i www.sloik-smaku.blogspot.com/
7. Patrycja Sawicka: www.paprykens.blogspot.com8. Natalia Mitraszewska: www.kamilowe.pl/
9. Katarzyna Grzywaczewska: www.poradymamykasi.blogspot.com
10.  Organizator: Katarzyna Mirek: www.mamanatropie.pl
11.Karolina Piekarska: www.kina-makeup-and-photography.blogspot.com
12. Anna Serafin: www.czarodziejka87.blogspot.com/
oraz Karolina Jaskólska: www.dzieciecapodroz.blogspot.com
i Kamila Tatoń: www.zapsieniwsieci.pl - nasza fotograf, stoi za aparatem :)
A teraz fotorelacja:


Nie taki dziki, Dziki Zachód

Piękne hydranty mają w Szczecinie

Uliczna sprzedawczyni ryb


Tyle dobroci

Karolina, która częstowała nas papierem toaletowym

Drętwa mowa

Kasia i Marta- organizatorki








Prezentacja w licytacji




Podarunki

Podliczanie pieniędzy dla Hospicjum
Fota na "do widzenia"



I podarunki:

Pyszne paluszki

Szampon i mydełko

Masa próbek 

Książki od wydawnictw Ovo i Bis (licytacja)

Lala od Szczęśniaki (licytacja)

Książka od BIS

Gadżety od Miasta Szczecina

Kosmetyki (krem do rąk, masło shea i lakiery do paznokci) od Indigo


Spersonalizowany kubek od sire.pl


Lakier do paznokci, paetka cieni i lusterko Sleek

Gadżety podróżne od Caretero

Minaitura produktu od MamaMio

Piękna bransoletka

Słodkości

Magnesy


Cienie mineralne
Spotkanie Matki na Dzikim Zachodzie wsparli:Bistro na językach, Fotograf - Zapsieni Foto, Warsztaty integracyjne - Małe i duże dziecięce podróże,  Warsztaty make up - Kina make up and photographyPodwójne PaluszkiPlazanet mioTavitalNeauty, CareteroMagneSowy, Indigo Home SpaSire.plCukier LukierOillanGaleria ParatiisiEquilibra Ekobieca Wydawnictwo BisMarioinexMt Wood,  Mama StudioBezalkoholowe Maliny w majuMau LoaMalmarbe Szczęśniaki ClipsBeautiful thingsDramers Wydawnictwo OvoArco Iris,  Bebe Club 

PODOBNE POSTY

19 komentarze

  1. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wow! Widać, że było super- jako organizatorka Blogowe Love muszę powiedzieć, że chylę czoła Marcie u Kasi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dwa razy się wkleiło, to jeden komentarz usunęłam :)
      Było super, u Was też na pewno będzie ;)

      Usuń
  3. Cieszę się, że Ci się podobało! Bałam się, że było inaczej i dlatego zmieniłaś plany, co do zwiedzania. Ulżyło mi, że chodziło o towarzyszenie Natalii :D Mam nadzieję, że podczas kolejnego spotkania uda nam się coś zobaczyć :)
    Ps. Masło shea było od ekobieca :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszam, że się szybko ulotniłam. Bardzo chciałąm zwiedzić z Wami Szczecin, ale wiem, że byłoby to zwiedzanie z zegarkiem w ręku- czy się nie spóźnię na pociąg. I właśnie mając w perspektywie powrót później samemu, już prawie po ciemku, a powrót wcześniejszy z Natalią, wybrałąm jeszcze 2,5 godziny plot :)
      Też mam nadzieję, że w końcu Szczecin, na spokojnie zwiedzę.
      Tyle tego było, że już nie wiedziałam od kogo co :)

      Usuń
    2. W takim razie wcale się nie dziwię, że wracałyście razem :) Do zobaczenia! :)

      Usuń
  4. Ach, zazdroszczę takiej świetnej imprezy! A w Szczecinie wieki nie byłam, bardzo specyficzne to jest miasto, jak dla mnie;)

    OdpowiedzUsuń
  5. było super, dziewczyny sie postarały :D ale fakt jest jeden stanowczo za krótko :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Widać, że świetnie sie bawiłłaś i miałaś świetne towarzystwo :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Widać, że spotkanie udane. W Szczecinie nigdy nie byłyśmy, ale zamierzamy to nadrobić. Jedzenie wygląda fantastycznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jedzenie było pyszne i świetna atmosfera

      Usuń
  8. Było naprawdę świetnie! Ale Ci się piękna paletka trafiła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyjątkowo ładne kolory :) Tobie też się fajna trafiła

      Usuń

Podziel się z nami swoją opinią :)