Miejsca

Czego boi się Matka, a czego Polka, czyli Zakopane cz. 2

19:03:00


Podróże zawsze wywołują w nas obawę przed czymś nieznanym...


Bardzo bałam się podróży. 12 godzin to niemało, a tu jeszcze część pociągiem, część autobusem. Na szczęście daliśmy radę :) Jechaliśmy nocą, więc podróż pociągiem Polka po prostu przespała. Kuszetki są bardzo dobrym pomysłem i polecam te na dole. Jadąc już do domu, mieliśmy tylko miejsca w przedziale, ale na szczęście byliśmy w nim tylko my. Polka znów słodko spała. 2-godzinny przejazd autobusem też nie napawał mnie optymizmem, bo co jak Polka będzie chciała do toalety? Okazało się, że prawie 3-latka wytrzymuje czasem i dłużej niż Matka. Polka w autobusie grzecznie się bawiła, chociaż trochę kręciła i nie zaliczyła żadnej wpadki :)



Matka boi się też wysokości. A pojechałam w góry! I wjeżdżałam kolejką linową na szczyt. Nie powiem, bo wjeżdżając na Kasprowy Wierch miałam nawet chwilę paniki, gdzie zamknęłam oczy i stwierdziłam, że ich nie otwieram. Ciśnienie zapychało mi uszy, a serce kołatało. Lęk wysokości i tyle. Ale skupiłam się z Polką na szukaniu na śniegu śladów zwierzątek i mi przeszło :)

Obawę moją wzbudzała również pogoda. Bałam się, że będzie śnieg i nas zasypie, a poruszać będziemy się jedynie na sankach. Na szczęście trafiliśmy na słoneczny tydzień, resztki śniegu były w dolinie, a biały puch raczej wyżej. I kilka kwiatuszków udało nam się znaleźć.

Polka z kolei boi się... wiatru. Na samuśki szczyt Kasprowego więc nie weszliśmy, bo jak zaczęło wiać, tak trza było sie schować do kawiarni i kawkę wypić. Nawet idąc ulicą Polka idzie zazwyczaj od strony domów, bo "auta jej wieją".



Nie znajdziecie też u nas żadnego zdjęcia ze znanymi wszędzi krupówkowymi miśkami. Polka miśó się boi i tyle. Tak się bała, że schodziłą na bok, zasłaniała rękami i omijała szerokim łukiem. Swoją drogą upierdliwe te miśki, bo widzą że się dziecko chowa, to na chama podchodzą i zagadują. No w traumę jeszcze wpędzą...
Polka bała się też wypchanych zwierząt w Muzeum Tatrzańskim, do gablotek nawet nie podeszła, a jej sympatię wzbudził jedynie mały jeżyk.



Za to nie bała się spać w środku miasta, nam na rękach, niesiona przez kilka kolejnych kilometrów. Nie przerażały jej też wielkie kościelne mury, czy drewniane ściany, a tych kościołów kilka odwiedziliśmy: w Kościelisku, na Krupówkach, na Pęksowym Brzyzku i na Krzeptówkach. Matka z kolei nie bała się, ze znów przytyje i wcinała z apetytem słodkości i oscypki. 

Ot i tyle o naszych wczasach w Zakopanem :)


















PODOBNE POSTY

10 komentarze

  1. Zdjęcia, jak zwykle, pierwsza klasa!
    A wiesz i tak jesteś lepsza ode mnie, bo ja panicznie boję się kolejek linowych!:) Zostało mi po tym, jak w dzieciństwie obejrzałam film "Tylko dla orłów";)
    Nawet miałam kiedyś propozycję darmowych biletów na Kasprowy i się nie skusiłam;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Filmu nie widziałam. Ale też się boję. Jednak dla widoków, warto

      Usuń
  2. Kolejką na Kasprowy jeszcze nie jechałam ale na samą myśl robi mi się słabo ;) Wjazd na Skocznię był dla mnie wyczynem i nie wiem czy drugi raz bym się zdecydowała. Fotki cudne ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu akurat nie czuć, bo kolej gondolkowa. Ale na krzesełkowym wyciągu też bym się bała, jeszcze bardziej

      Usuń
  3. Cudne fotki :). Ale miałyście przygód ;). Jestem pod wrażeniem, że taka podróż przeszła tak gładko. A te Miśki to faktycznie są upiorne niektóre więc się Polce nie dziwię!! Pozdrowionka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też się dziwię, ze podróż nam tak szybko minęła.

      Usuń
  4. Cudnie :-) jestem pod wrażeniem takiej podróży i odwagi w górach :-) Ja nie mam lęku wysokości ale w tej kolejce czułam się nie pewnie ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Ale aż tak odważni by iść na szlak, nawet do doliny, to nie jesteśmy. Na razie

      Usuń
  5. aktualnie mam podobny widok za oknem, właśnie spadł wielkanocny śnieg

    OdpowiedzUsuń

Podziel się z nami swoją opinią :)