Refleksje

5 powodów, przez które nie lubię placów zabaw

18:56:00

Place zabaw. To, czego wciąż jest w Polsce za mało. To, co zazwyczaj jest przepłacone, bo ktoś po znajomości wygrał przetarg. To, co często jest niedostosowane do wieku dzieci, bo projektowali je dorośli, bez porozumienia z matkami i bez jakiegokolwiek wywiadu środowiskowego. To, czego ja- Matka Polki- nienawidzę.
 
Dlaczego tak nie lubię placów zabaw?

1. Konstrukcja. 
Nie wiem, kto projektuje miejskie place zabaw, ale dzieci to on chyba nie ma. Mamy w parku za domem plac. Nówka sztuka, bo oddany do użytku w zeszłoroczne wakacje. Plac spoko, fajny, ale nie dla małych dzieci. Ma w niektórych miejscach mostki na wysokości co najmniej 140 cm, a przed upadkiem chroni dzieci jedna, jedyna barierka. Barierka, która Poli przebiega mniej więcej na wysokości oczu. Wystarczy, że noga się omksnie i Polka leży jak długa. Nie, nie na miękkim piachu. Nie nawet na trawie. Tylko na gumie jakieś z dziurkami. Gdzieniegdzie to tej barierki wcale nie ma. Mostek się kończy od tak, nic tylko biec i spaść. A plac niby dla dzieci od lat 3.
Guma to osobna historia, bo jest w pociętych kawałkach, które wciąż się unoszą, więc dzieciaki wciąż się wywracają.

2. Dzieci.
Nie lubię dzieci. Obcych. Ani nie można opieprzyć "że nie tą stroną zjeżdżalni się wchodzi do góry", ani pośpieszyć, że kolejka czeka. Matki tylko krzywo patrzą, albo wcale nie patrzą. Starsze dzieci też są irytujące. Plac zabaw, niby do zabawy, a one sobie siedzą na środku przejścia, tarasując drogę.
Denerwuje mnie też, że Polka próbuje naśladować te starsze, szałapuci, cwaniakuje.

3. Nuda.
Mnie się zwyczajnie nudzi na placu zabaw. Bo ile można stać i patrzeć, jak ona zjeżdża. Góra dół, góra dół. Po średnio 7 minutach, mam ochotę wracać do domu. Zwyczajnie mnie to nie bawi. Polkę oczywiście tak. No nie zgrałyśmy się. Ja mogę ewentualnie pobujać się z nią na huśtawce, czy asekurować, gdy wspina się po linach. To z kolei nudzi ją.

4. Strach.
Nie, to nie Polka się boi. To Matka za każdym razem widzi, jak Polka odchyla się do tyłu i spada, jak podbiega dziecku pod huśtawkę i gubi zęby. Boję się ją puścić samą i nie krążyć jak ten helikopter. Wychodzę więc na nadopiekuńczą mamuśkę, co to dziecku nie daje się pobawić w spokoju, tylko wciąż coś za nim woła. Trudno. Z dwojga złego mogę sobie być mamuśką świruską niż Polka ma coś sobie zrobić. 

5. Powroty.
Pewnie znacie taki obrazek. Dziecko wyjące przez 50 m, bo czas wracać do domu. To u nas tak ostatnio bywa. Ostatnio, bo był czas, że Polka na hasło "to zjeżdżamy ostatnie dwa razy" grzecznie szła w stronę domu. Teraz niestety idę z takim wyjcem, którego alarm kieruje na nas wzrok wszystkich obecnych na placu rodziców. Nie lubię tego. Bardzo.

Dla mnie wyjście na plac zabaw to jakby za karę. Dlatego staram się tego unikać. Mogę ewentualnie pójść na plac dla małych dzieci, gdzie jest malutka zjeżdżalnia, huśtawka i bujaczek, stać tam jak święta krowa (ławki nam zabrali) i tylko z daleka patrzeć. Mogę iść z Polką na długi spacer, mogę siadać na każdej ławce, oglądać z precyzją detektywa sklepowe wystawy, mogę iść do parku karmić kaczki, puszczać bańki mydlane, zrywać kwiatki czy gonić się. Ale na plac zabaw niech lepiej pójdzie z tatusiem lub babcią.

PODOBNE POSTY

46 komentarze

  1. Nie znoszę...

    http://dzieciaki-mamy.blogspot.com/2014/07/nie-znosze-placow-zabaw.html

    OdpowiedzUsuń
  2. Haha, ja też nie przepadam za dziećmi, trochę się ich boję;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja to się raczej boję innych rodziców ;) Znaczy się ich poglądów i głupich dyskusji...

      Usuń
  3. Mnie to pewnie niedługo czeka. Też mamy nowy plac zabaw koło domu, niby dla maluchów też coś jest, ale dzikie tłumy (całe osiedle się tam schodzi) mnie przerażają. Dzieciaki biegają jak szalone, krzyczą, nie uważają na mniejsze i do tego jeszcze się zdarza, że nastolatki okupują wiklinową huśtawkę - możesz sobie wyobrazić jakie słowa padają z ich ust i nie są to takie słowa, których matka chciałaby nauczyć swoje dziecko.
    Ostatnio zaszliśmy na ten plac zabaw. Byliśmy 10 minut bo się nie dało więcej wytrzymać, ale Karolince się podobało. Po wyjściu płakała. Na szczęście jest w takim wieku, że łatwo jest ją zagadać i zapomina dlaczego płakała. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzikie tłumy, bo placów jest za mało, albo inne są stare i popsute. Niestety. W niektórych miejscowościach (np. w Dziwnowie) są place, gdzie obok sprzętu dla większych dzieci, stoi taki plastikowy dla mniejszych. Super sprawa. Tam też dzikie tłumy, bo byliśmy w środku sezonu, ale na tamtym placy nie bałam się o Polkę. A niestety w większości miast robią takie place nie wiadomo dla kogo, bo ani to dla maluchów, a ni dla tych najstarszych

      Usuń
  4. Hahaha :) Iza napisałaś od serca :) ja nie mam tego typu obaw, a gdy inne dzieci przeginają, to zwracam im uwagę. I na szczęście z synkiem nie miałam scen powrotów do domu, ufff... :) zobaczymy jak będzie teraz z córcią ;) ale jest coś jeszcze, osobiście tego nie znoszę, fuj! Kocie kupy w piasku! Niestety kilka dni temu trafiła takowa do rączek Emi i nie chcesz wiedzieć, co z nią zrobiła... :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas raczej piaskownic nie ma- planuję kupić na podwórko. I nie, nie chcę wiedzieć co z nią zrobiła
      Od serca, a co :P
      Ja kiedyś takich scen też nie miałam. Teraz jest gorzej

      Usuń
    2. Doczekałam się pierwszej sceny ;) długo nie musiałam czekać ;)

      Usuń
  5. U nas najfajniejsze place zabaw są przy szkołach podstawowych, są na tej amortyzującej piance, zawsze jest niska zjeżdżalnia, drabinki, karuzela itp. O dziwo świetnie nadają się dla tych małych dzieci właśnie.
    Ja lubię place zabaw, byle nie na długo, bo faktycznie po pewnym czasie robi się nudno.
    Jednak dla takich maluchów zdecydowanie jestem fanką plastikowych placów zabaw np. Little Tikes, taki małpi gaj jest absolutnie bezpieczny dla nich i bardzo atrakcyjny. No ale takir place to są w ogródkach restauracji, przy hotelach itp. To zrozumiałe, taki plastik mógłby zostac łatwo skradziony.
    Ja w tym roku zainwestowałam w zjeżdżalnie plastikową Smoby o raz stolik piknikowy z ławeczkami Little Tikes.
    Z ubiegłego roku mamy domek Smoby i piaskownice żółwia zamykaną. Borys będzie więc miał swoje miejsce w ogródku.
    wszystkim, którzy mają kawałek ziemi szczególnie polecam domki, zabawa na długo, a zimą, można nawet w domu postawić, jak dziecko ma spoty pokoik :).

    Guzik

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas takich małych placów nie ma. Wiadomo w większym mieście jest łatwiej o fajny plac. A ta pianka jest super, gdzieś taki plac widziałam.
      My chcemy kupić zjeżdżalnie i piaskownicę, bo domek mamy od zeszłego roku

      Usuń
  6. Iza wymiatasz. Poprawiłaś mi humor z rana. Wszystko się zgadza. U mnie z kolei mi się nudzi i nudzi się też Lilce, gdy laura jest na placu zabaw, więc też jest ciekawie. Ściskam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, z dwójką to też problem jak jedno chce, a drugie nie :)

      Usuń
  7. Mam dokładnie takie same zdanie ;) Pozdrawiam
    Ewa Piechocińska

    OdpowiedzUsuń
  8. No wlasnie najgorsze sa te dzieciaki ,ktore wlaza tedy co nie maja,zagradzaja mlodszym z boku a rodzice w dupie maja bo sobie nna laweczce pierdziela o dupie maryni.My mamy dosc daleko bo kolo szkoly.Zawsze biore walowke,pilke zeby pokopac na boisku bo na chwile tam pojsc sie nie oplaci.Kolo domu na szczescie mamy piaskownice,a obok hustawke.Tez zazwyczaj wolimy spacerowac i odwiedzac krowki,kozki i co tylko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bardzo lubię spacery. A najbardziej mini wycieczki wyjazdowe, bo zawsze coś nowego :)

      Usuń
  9. Ja lubię tylko jeden: plac zabaw na naszym podwórku. Gdzie sami dobieraliśmy sprzęty. Gdzie moge usiąść na ławeczce, spokojnie porozmawiać z koleżankami - sąsiadkami i patrzeć jak moje dziecko socjalizuje sie z innymi. Wtedy moge nie byc matka helikopterem. Inne place mnie przerażają: tymi debilnie skonstruowanymi wieżami z których mozna spaść ot tak. I starszymi dzieciakami, ktore korzystają z niego niezgodnie z przeznaczeniem, a ich rodzice maja to gdzies...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie konstrukcja placu jest dla mnie największym problemem. Może, gdyby place były zbudowane bezpiecznie, to wcale by tego postu nie było :)

      Usuń
  10. Dziewczyny a może tak trochę dystansu. Czy z nami mamy chodziły na plac zabaw? Nie. Sama wychodziłam do dzieci bo po to się idzie na plac żeby poprzebywać z innymi dzieciakami, pobawić z nimi, czegoś nowego się nauczyć...nawet tych zych rzeczy bo przez to dzieci się uczą. Więc nie traktujcie placu zabaw jak zło bo to jest jedno z najlepszych miejsc dla naszych dzieci!!! I mówi to matka dwojga dzieci, gdzie na placu zabaw każde chce robić co innego więc muszę mieć oczy dookoła głowy... no i mnie też się nudzi ale co zrobić...lepsze to niż siedzenie z nimi w domu !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ze mną chodziłą babcia, bo mama była w pracy. Przynajmniej do 6 roku życia wychodziłam z kimś. I dawniej każdy sprzęt był osobno ogrodzony, tak że np. nikt nie podchodził pod huśtawki czy karuzelę. Może masz starsze dzieci, ja mam 3-latkę i nie wyobrażam sobie puścić ją samą na plac zabaw.

      Usuń
  11. U nas place zabaw są w całości wysypane toną piasku, albo dwiema. Nie ma możliwości dojścia do huśtawki bez brodzenia po kolana w piasku. Jeśli do tego dojdzie wiaterek to piasek po 10 minutach mamy wszędzie, dosłownie wszędzie! I wystarczy jeden dzieciak który będzie sobie podrzucał piaskiem... nie, nie lubię placów zabaw! Zdecydowanie bardziej wolę spacerki, las, park....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piasek nie jest zły. Ostatnio byłam w Poznaniu, w Starym Zoo i właśnie był piasek. Co prawda wpadał w buty, ale dzieciaki biegały tam na boso- świetne dla stóp. Oczywiście latem, bo jesienią czy wczesną wiosną, to trochę zimno

      Usuń
  12. Chodzimy na płac zabaw, ja jestem tą matką która kursuje po placu zabaw jak helikopter. Za każdym razem kiedy jesteśmy, zastanawiam się kto projektuje te płace zabaw i dla kogo są przeznaczone ;) podobno dla dzieci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla dzieci, właśnie podobno. Ale mogliby też o mamach czasem pomyśleć :) I wspomniane gdzieś np. WC też żeby było

      Usuń
  13. Punkt 2 ostatnie zdanie- też nie lubię jak Krystian zaczyna naśladować starszych, więc go wtedy odciągam od tego miejsca, a z wyciem też czasami wracamy do domu. U nas plac zabaw jest stary, osiedlowy i niestety wszystko metalowe więc mój nadzór konieczny, jedynie w piaskownicy jest bezpiecznie jak jest piasek wymieniony :). Najnowszy i niby najbezpieczniejszy plac zabaw w mieście jest koło szkoły ale też nie jest do końca idealny i niestety jest mały więc w sezonie tłumy dzieci, ale niektóre dzieci potrafią zauważyć u nas mniejsze bo były sytuacje jak "starszaki" pomagały małemu i np. zachęcały do zjazdu rurą :). Te fajne place to mam wrażenie że są w większych miastach - bo byliśmy np. w Płocku na takim gdzie jest cześć dla maluchów z opisanymi urządzeniami (wiek do 6 lat) i dla starszych, albo np. w stolicy w parkach- duże, ogrodzone, z matami i urządzenia dla maluchów i dla dużych ale w dalszej części.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, w większych miastach są fajne place. Ale wiele zależy od tego, to projektuje i czy w ogóle ma dzieci :)

      Usuń
  14. My na placu zabaw nie nudzimy się nigdy, dzieci się bawią, biegają po konstrukcji, która jest dostosowana nawet dla maluchow (młoda umiała ja bezpiecznie pokonać juz jako roczniak), a my, matki, siedzimy na ławce tuz obok i widzimy co się dzieje. Starszych dzieci do południa nie ma, bo są w szkole lub przedszkolu. Z wyjściem do domu tez nigdy problemów nie ma, jakoś to moje dwuletnie rozumie, ze trzeba na obiad iść :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W zeszłym roku to też problemu nie było z wychodzeniem, tylko ostatnio jest wycie. Mini plac też mamy, taki starszy i w miarę bezpieczny, ale ławki nam zabrali, wszędzie leży szkło po butelkach. Więc i tak trzeba chodzić za dzieckiem.

      Usuń
  15. Też kiedyś nie lubiłam nie swoich dzieci. Wydawało mi się, że wszystkie tylko czyhają, żeby - w momencie mojej nieuwagi - opluć, zwyzywać, stratować i nie wiem co jeszcze zrobić mojej ślicznej małej córeczce.
    To było kilka lat temu.
    Teraz na plac zabaw zabieram trzy śliczne córeczki i z lekkim rozbawieniem przyglądam się, jak mój 18-miesięczny skarb blokuje kolejkę, bo akurat na szczycie musi wysypać piasek z butów. Cała kolejka przedszkolaków zwykle cierpliwie czeka. (Fantastyczne dzieciaki!)
    Albo jak moja 4-latka wspina się pod prąd i twardo negocjuje z dzieciakami czekającymi, żeby zjechać. Czasem ktoś biegnie poskarżyć się swojej babci.

    Place zabaw są przecież też po to, żeby dzieciaki miały szansę rozwinąć swoje talenty towarzyskie, nauczyć się pertraktować (nawet, jak są na z góry przegranej pozycji włażąc na zjeżdżalnię pod prąd), odpowiedzieć na zaczepki i zawalczyć o swoje. Przyda im się w przyszłości.
    Z całą resztą tekstu absolutnie się zgadzam. Z punktem o nudzie szczególnie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może jak się dorobię kolejnego dziecka lub Polcia podrośnie, to zmienię zdanie na temat placów :)
      Ja nie mówię, że place zabaw są złe. Ja ich po prostu nie lubię i tyle

      Usuń
  16. Paniusie, piaseczek im szkodzi, guma niewygodna, drabinki niebezpieczne. Niech sobie paniusie przypomną, jak same były dziećmi i biegały wszędzie i właziły na wszystko, na co tylko można było wleźć. Lepiej siedzieć w swoich ogródeczkach i zamkniętych osiedlach i alienować dzieciaki.Jak wam nudno na placu, to ruszcie tyłki i pobiegajcie trochę z dzieckiem, pobawcie się w akuku (z tymi mniejszymi) albo pozjeżdżajcie na zjeżdżalni. Korona z głowy nie spadnie, a może spadnie trochę tłuszczu z tyłka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Paniusią to ja nie jestem. Gdyby ktoś widział nasz plac zabaw, sam by stwierdził, że jest on niepraktyczny i wydanie na niego kupy kasy (ponad 100 tysi) było nieprzemyślane.
      A co do ruszania mojego zgrabnego tyłka- przecież napisałam, że wolę z dzieckiem pójść na spacer,pobiegać czy pobawić na dworze, omijając place zabaw.
      Więc niech się tu Paniusia mi nie panoszy ze swoimi pretensjami, jeśli nie umie się Paniusia podpisać.

      Usuń
  17. Podpisuję się pod każdym punktem. Choooć zanim się wyprowadziłam z Bydgoszczy niedaleko domu zrobili full wypas plac dla MAŁYCH dzieci i z takimi właśnie małymi atrakcjami. Nie znoszę matek i rozwydrzonych dzieciorów, które rzucają piaskiem, zabierają zabawki i popychają na każdej "atrakcji" a matka siedzi i klepie z koleżanką. Wrrrrrr

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z jednej strony dobrze zostawić dziecięce konflikty dzieciom, ale z drugiej czasem dzieciaki przeginają.
      A place zabaw niektóre są nawet fajne, ale tylko niektóre :)

      Usuń
  18. A mnie denerwuja mamusie :P a gdzie to kupilas? A moja ma/lubi/umie to, to i tamto i w ogole nie dlugo dostanie Nobla w dziedzinie medycyny ;) ale chodze od czasu do czasu bo wiem ze dla malej kontakt z rowiesnikami jest wazny. Na wsi mamy maly plac i dzieci takich raczej nie ma, wiec do miasta musimy sie udac ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas dzieci raczej przychodzą grupkami i w tych grupkach się bawią. Albo z rodzicami.

      Usuń
  19. Też nie lubię obcych dzieci :P i nie pałam miłością do placów zabaw.. Mamy to szczęście, że blisko naszego domu jest taki mały, ogrodzony plac. Tam chodzimy, bo jest dość czysta piaskownica, mało dzieci i dwie ławki dla mam :D Do niedawna myślałam, że jest też bezpiecznie, bo konstrukcja jest prosta, bez żadnych mostków. Ostatnio Starszy wbił sobie drzazgę, bo wszystko jest z drewna, nielakierowane..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że bardziej lubiłybyśmy place zabaw, gdyby właśnie były bezpieczne :)

      Usuń
  20. Dokładnie z tych samych powodów nienawidzę placów zabaw... Wszystkich. Sto razy bardziej wolę boisko i piłkę. Boisko bez innych dzieci, ogrodzone, z dala od ulicy ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Też tak mam. Więc jednak nie jestem wariatka . Tylko że to mój synek jest nad aktywny i lata za każdym dzieciakiem, nie patrzy pod nogi i ściska dzieciaki w piaskownicy i mówi im że tak czy siak nie wolno . Ma dopiero 3lata ...ja zwariuje!!! Pozdrawiam Joanna!

    OdpowiedzUsuń

Podziel się z nami swoją opinią :)