Refleksje

Grzechy urlopowego rodzica

16:26:00


Urlop. Wymarzony, wyczekany, w końcu kilka dni beztroski i zabawy. I właśnie wtedy niektórzy leżąc na plaży, czy spacerując po nadmorskim deptaku, zapominają, że są rodzicami:

1. Uwaga czerwone!
Czerwone dekolty, twarze, ramiona. Jakby rodzice zapomnieli o kremach z filtrem. Niewielu rodziców smarowało maluchy kremami przeciwsłonecznymi. Może i wieczorny okład z maślanki ukoi ból, ale oparzenia mogą być niebezpieczne. Poparzenia słoneczne w dzieciństwie mogą być przyczyną powstania czerniaka wieku dorosłym. Rodziny wchodziły na plażę, gdy my z niej rano schodziliśmy, czyli koło 10.30 i zbierali się około 15. My dopiero wtedy, po obiedzie szliśmy plażować. Rodzice z dziećmi (często małymi) plażowali więc w największym słońcu i w najgorętszych godzinach.

Posmaruj dziecko (i siebie) kremem z filtrem przeciwsłonecznym na 30 minut przed wyjściem na słońce. Nawet w pochmurny dzień. Powtarzaj po każdej kąpieli oraz co 2 godziny.Staraj się nie przebywać na słońcu od godziny 11 do 15.

2. Słodkie dzieci...
Każdy wie, że dzieci są słodkie. Niestety często też lepkie- od soków. Do plażowego ekwipunku zamiast butelki czystej wody, rodzice pakowali słodkie napoje. Słodzone, często gazowane. Nie dość, że niezdrowe, to nie gaszą pragnienia, a rozlane przyciągają osy i pszczoły. Powinny mieć na butelkach nalepkę- Uwaga niebezpieczne substancje!

W upalne dni podawaj dziecku wodę niegazowaną. Możesz dodać do niej kawałki owoców- cytryny, pomarańczy czy arbuza i gałązki ziół- mięty czy melisy.

3. Urlop mam!
I niczym nie muszę się przejmować. Nawet dzieckiem. Niech sobie chlapią innych, rzucają piaskiem, wchodzą pod nogi, a najlepiej niech się bawią same na podwórku, ja mam urlop! Przez kilka dni na podwórku przy naszej wakacyjnej kwaterze bawiły się dzieci z pokoi. Od lat 2 (Pola) do 7-8. Tylko my i mama najstarszej dziewczynki siedzieliśmy z nimi na dworze. Rodzice jednej nieznośnej czterolatki codziennie wpuszczali ją na podwórko, a sami siedzieli w pokoju. Po którymś dniu miałam dość ciągłego upominania, że mają nie szaleć (w końcu 2-latka nie biega tak szybko jak pozostali, a i częściej się potyka, więc łatwiej o zdarte kolana), głośno skomentowałam że moje dziecko jest jedno, a niańką nie jestem. 

Urlopu od rodzicielstwa nie ma. Musisz być tak samo odpowiedzialny za swoje dziecko w lipcu i sierpniu jak w każdym innym miesiącu roku. To nic, że urlop i wakacje.

4. Szybko i byle jak
Długaśne na metr zapiekanki, kababy, pizze, frytki... Tak niestety je spora grupa dzieci na wakacjach. Nie sporadycznie- codzienne. Od barów z daleka śmierdzi starym, spalonym tłuszczem. Ani zdrowo, ani tanio.

Wybierając bar/restaurację kieruj się nie tylko opiniami czy menu, ale też zapachem. My tak zrobiliśmy pierwszego dnia. Trafiliśmy do świetnego baru z "domowym" jedzeniem i jedliśmy w jednym miejscu cały tydzień. Zestawy obiadowe czy zupy jak u mamy,  niedrogie, a porcje bardzo duże. Ja swoją dzieliłam się z Polą, a jeszcze czasem nie dawałam im rady.

5. Egoistycznie
Zaspokajanie swoich potrzeb i zachcianek nie zważając na dziecko. Często zmęczone maluchy nie chciały już siedzieć na plaży, co oznajmiały płaczem czy marudzeniem. Drepczące resztą sił za spacerującymi rodzicami, bo jak się wybiega będzie tylko lepiej spało...

Daj dziecku odetchnąć. Jeśli chce spać, wróć do pokoju i pozwól się zdrzemnąć. Godzinka to niewiele, a poprawi humor dziecku, ale też rodzicom.

6. Chińskie pamiątki znad polskiego morza
W nadmorskich miejscowościach trwa wieczny jarmark kiczu. Pamiątki Made in China znad Bałtyku. Pełno tam "nadmorskich" gadżetów: ramka z muszelką, szkatułka, wisiorek, potworek. Masa zabawek, nawet takich modnych 10 lat temu. Tu warkoczyki, tam tatuaże z henny...  Wszysko na 5 minut.

Najpiękniejsze pamiątki to te niekupione. Pozbieraj z dzieckiem muszelki na plaży. Później sama możesz zrobić ramkę z muszelkami, a samo zbieranie jest świetną zabawą. Kolorowe kamyki, piórka, suszone kwiaty zostaną na lata. Rób zdjęcia i wywołaj- najpiękniejsze wspomnienia zamknięte na papierze, po latach będą odświeżać pamięć.

7. Jak Pan Bóg Stworzył
Chyba najbardziej denerwujący mnie grzech, który popełniają plażujący rodzice. Puszczanie dzieci na plaży z gołymi pupami. I to nie tylko niemowląt, ale też kilkulatków. To nie przypadek, że akurat byli w okolicy, nie mieli kostiumów, a dziecko chciało do wody. Codziennie oglądałam te same dzieci nago, albo ubrane od góry, ale z gołą pupą. 

Na plażę zawsze zabieraj majteczki czy stój kąpielowy. Jeśli zajechaliście nad wodę "po drodze" dziecko może kąpać się w bieliźnie, a jeśli nosi jeszcze pieluchę, to okolicy na pewno jest jakiś sklep. Wystarczą zwykłe bawełniane majteczki, kosztują kilka złotych.


My staramy się tych wakacyjnych grzechów nie popełniać, chociaż święci też nie jesteśmy. Zdarzyło nam się pójść raz czy dwa na frytki i kupiłam Poli pluszową świnkę Peppę made in China. Więcej grzechów nie pamiętam.

PODOBNE POSTY

62 komentarze

  1. O tak,gołe tyłki, to chyba bedzie grzech główny:/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gołe tyłki to chyba na każdej plaży się :(

      Usuń
  2. no ja też nie znoszę gołych tyłków, jakaż to nieodpowiedzialność...
    a do tego: opalanie się i nie patrzenie na dzieci w wodzie, bo przecież jest ratownik... a ratownik to tylko człowiek, m setkę dzieci do ogarnięcia i czasem naprawdę może coś przeoczyć, wtedy najlepiej zwalić całą winę na niego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnio oglądałam w TVNie akcję prowokację: dwójka dzieci bawi się przy brzegu, prezenter podchodzi do ludzi siedzących nieopodal i pyta czy widzieli te dzieci, ile czasu tak się bawią i czy to nie ich. Każdy odpowiadał, że albo ich nie widzieli i nie wiedzą ile czasu się bawią, albo, że to dzieci państwa "obok". Ludzie nie zwracają na cudze dzieci uwagi, ba! nawet nie zwracają uwagi na swoje- puszczają je w samopas... do czasu.

      Usuń
    2. Fakt, najczęściej rodzice za parawanem, a na dzieci wcale nie zwracają uwagi. A wystarczy silniejszy podmuch, większa fala i czy jeden krok za daleko i nieszczęście gotowe.
      Swojej Polki pilnuję jak oka w głowie, ale podpatrywałam też na okolicę i innych rodziców. Często urlopują na całego

      Usuń
    3. Z tym urlopem od dzieci to chyba przesada,są rodzice którzy albo sie zajmuja swoimi pociechami albo nie i ma tu znaczenia jaki to miesiąc w roku,wakacje czy ferie,z tym sie czlowiek rodzi i nie wyobrazam sobie ze nagle przez okres wakacji mówi sobie odpoczywam,bzdura totalna

      Usuń
    4. Parę dni temu był bodajże w Świnoujściu wypadek, że kilku letni chłopiec utopił się w morzu pod stanowiskiem ratownika, a rodzice opalali się na plaży. Nie mówię, że to nie jest wina ratownika, bo w końcu jest on tam od pilnowania i ratowania. Ale kurcze trzeba czasem pomyśleć, że to tylko zwyczajny człowiek i może zdarzyć mu się coś przeoczyć, czy czegoś nie zauważyć. A w tej sytuacji oczywiście nikt nie wini rodziców, tylko jest wielka nagonka na ratownika.

      Usuń
    5. Za moje dziecko odpowiadam ja nie ,, jakis,, ratownik to ja moge skoncentrowac sie na tej malenkiej glowce mojej pociechy a ratownik koncentruje sie na obszarze I sygnalach ze cos nie tak bardzo czesto sami powinnismy dac ten sygnal ..to moje prywatne zdanie

      Usuń
  3. Już myslalam , ze to ja jestem jakas przewrazliwiona mama :) Uwazam tak jak Pani. Byliśmy w Hiszpanii i na plaze jechaliśmy z dziecmi(8lat i prawie 3) dopiero po godz 16 a ze zachody były 21.20 ,kilka razy zdazylo się nam dotrwać :) Fajnie bawiliśmy się w wodzie z dziecmi, chodziliśmy na spacery brzegiem morza, zbieraliśmy muszelki, kopaliśmy w piasku

    Pojechalismy odwiedzić znajomych ,którzy byli w kompleksie hotelowym z kilkoma basenami i tam bylam przerazona.Rodzice siedzieli przy stolikach lub leżeli na lezakach saczac swoje drinki, piwka lub rozcieńczone sangrie.Ja nigdy bedac z dziecmi nie pije alkoholu.

    Przez megafon zachecaja do zajec z zumby gdzies wolaja na mecz w basenie.Dzieci wiek od 2-10 lat robia dosłownie to na co maja ochote ,bez zadnego nadzoru rodzicow,4 letnie dziecko samo w basenie, slysze co mu się stanie przecież ma rękawki, mama dziecka biegnie na zumbe .Wyjechalismy i nie mielismy już ochoty wracac do tego hotelu.Pozniej mamy informacje ze większość dzieci naszych i ich znajomych ma temperaturę czesc wymiotuje.Dzieci biora leki ale nic się nie zmienia ,przecież rodzice zapalcili kupe kasy ze ten wyjazd,szkoda czasu marnować w hotelwym pokoju.

    Moje młodsze dziecko laduje w szpitalu, ostry wirus(temeratura i wysypka).Mowie lekarzowi o hotelu i ze tam tak dużo osob zachorowalo.Moze bal się ze wysle tam sanepid :) Powiedzial tego wirusa mogliście zlapac wszędzie Tak to prawda.Jednak jest duże prwdopodobienstwo ze zlapalismy je od tych dzieci,ktore miały "szalone " wakacje ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przykro mi, że Wasze wakacje skończyły się wirusem. Mam nadzieję szybko minął.
      Zazwyczaj nie piję alkoholu (bo nie lubię), przez tydzień wakacji wypiłam pół redsa. Nie wyobrażam sobie nie patrzeć co moje dziecko robi we wodzie, a już puścić dziecko gdzieś samo. Dla mnie wakacje są udane, jeśli spędzimy je razem, bo po to mam urlop. Odciąć się od codzienności, pracy, bo nie zawsze jest czas by pobyć we trójkę. A tu cały czas mogliśmy być razem i było świetnie :)

      Usuń
  4. Ratownik ratownikiem a jak się dziecko zachłyśnie wodą to nawet ratownik nie zdąży uratować, ja zawsze mam strach o swoje dzieci nawet jak jestem blisko, nie rozumiem też mam które puszczają małe dzieci bez majteczek przecież jedno dziecko na drugie patrzy a tak nie powinno być temu golaskowi może nie jest głupio ale dzieci w jego towarzystwie mogą sie źle czuć, dziś byłam nad jeziorkiem z dziećmi i jednej dziewczynce chciało się pisiu , a mama na to idź do wody pisiu zrobić , no ludzie...... , ciężko było pare metrów przejść pod drzewko i czego te dzieci uczą właśni rodzice, moje dzieci na siebie i mówią fuj tak nie wolno :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O jeszcze grzech nr 8. Ojciec z córką lecą na wydmy zrobić siusiu (chyba), chociaż jest wyraźny zakaz. A przy zejściu na plażę, kilka metrów dalej BEZPŁATNE toalety. Czy nie można podejść kawałek?

      Usuń
  5. O co chodzi z tymi gołymi pupami???? Ludzie przecież to dzieci!!!!!!! Ja nie widzę w tym nic złego. My mieszkamy w Niemczech tu zarówno dzieci jak i dorośli przebierają się na plaży i nikogo to w oczy nie gryzie.... czy to brak tolerancji...???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tolerancją -tolerancją.... co byś powiedział(a) gdyby na plaży siedział jakiś pedofil i ze ślinotokiem patrzyłby na twoje dziecko z gołą pupcią....? !!!!!!!! nie daje szans pojawienia się takichm sytuacji!!! moje nigdy nie biegały i nie biegają z gołą pupcią

      Usuń
    2. czytając takie komentarze słabo mi się robi od tej pedofilskiej paranoi.

      Usuń
    3. Też tak uważam. Jakby co drugi był pedofilem. Kiedyś tyko tak się dzieci bawiły. A pedofile teraz raczej siedzą w internecie a nie na plaży

      Usuń
    4. A ja ujme to tak ... pare a nawet parenascie lat temu gola pupa bobasa to byl normapny zdrowy widok.Na dzien dzisiejszy przy tych wszystkich zanieczyszczeniach przeludnieniu I reszcie ja zakladam swoim dzieciaczkom majtochy niby to tylko kawalek materialu ale zawsze troszke ochroni zarowno dziewczynki jak I chlopcow I do tego mimo wszystko doloze zwyrodnialcow bo coraz wiecej ich a nic nas nie dotyczy I inni panikuja doputy dopuki nam sie to nie stanie ... wystarczy popatrzec na prowokacje robione przez niektore instytucje ...ale niech kazdy wedlug siebie robi tylko mam juz dosc tego jeku w telewizji ze sie stalo ..

      Usuń
    5. Cytując artykuł, który mnie do tego bloga przyprowadził:
      "W tym miejscu pojawiają jednak wątpliwości czy wystawianie małolatów w zasięgu wzroku pedofilów jest niebezpieczne? – Dla osoby z zaburzeniami seksualnymi tym bodźcem nie musi być nagość dziecka, ale paradoksalnie kolorowe ubranie czy strój kąpielowy, który przypomina strój dorosłego – wyjaśnia psycholog."

      Jeśli więc, "ślinotok wyimaginowanego pedofila" ma być tu jakimś argumentem, to należałoby dzieci w ogóle na dwór nie zabierać. Chować pod kloszem, w domu!

      Usuń
    6. Mi to przeszkadza i mnie to brzydzi gdy dziecko chodzi z gołą dupą i mnie sypie piachem nie wiem jak ciebie

      Usuń
  6. Pani Zawadzka jak zwykle krytykuje...to się robi irytujące powoli. Naprawdę szkoda mi tych wszystkich biednych napiętnowanych rodziców, których szczęśliwe małe golaski biegają wesoło po plaży :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy ma prawo.... korzystajmy i cieszmy się z pięknych chwil a jak dziecko będzie się źle czuło bez majteczek na pewno nam o ty powie..... stworzeni aby narzekać.......

      Usuń
  7. U siebie pisałam właśnie na temat gołych tyłków nad wodą.
    www.chwilemamy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Ludzie! Nie chodzi o brak tolerancji tylko o higienę i ochronę delikatnej skóry dziecka przed słońcem, ale też o intymność dziecka! Dlaczego ktoś całkiem obcy!! miałby oglądać moje nagie córeczki hasające po plaży??!! Przecież nie wiemy, kto siedzi obok! Nie twierdzę, że wszyscy w koło muszą od razu być dewiantami, ale wystarczy, że będzie jakiś jeden, przechadzający się po plaży i oglądający małe, gołe pupy i nie tylko. To jest dopiero chore!! I też nie życzę sobie, żeby jacyś chłopcy (mali, bo mali, ale jednak chłopcy) biegali przy moich córeczkach z siusiakami na wierzchu. Może jestem zbyt pruderyjna, ale mi to przeszkadza. Pozdrawiam, Monika ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie przepadam za takimi widokami :)

      Usuń
    2. Tylko, że to jest naturalny etap rozwoju dziecka: patrzenie co ma druga płeć.
      Sami dorośli robią z tego wielkie halo a dla dziecka to jest normalne

      Usuń
    3. Tak masz rację jest taki etap w życiu dziecka gdzie interesuje się swoją seksualnością i miejscami intymnymi ale nie znaczy to że ma się tego uczyć na plaży ! Takie sprawy można dziecku wytłumaczyć w domu, a jeżeli nie będziemy robić z seksualności tabu tylko NORMALNIE z dzieckiem na te tematy rozmawiać to dziecka do nagości będzie przyzwyczajone ale również będzie wiedziało że pewnych miejsc się całemu światu nie pokazuje.
      A z drugiej strony przecież dzieci mają takie same narządy płciowe co dorośli tyko mniejsze, to co to za różnica czy dorosły czy dziecko będzie nago ? Dziecko ma poczucie wstydu ! Jeżeli widzi że jego równieśnik ma chociażby majtki a on nie to uwież mi drogi ananimie że dziecko czuje wstyd ! Ale taki rodzic najczęściej to olewa bo przecież małym dzieciom to różnicy nie robi....
      I jeszcze te majteczki zapewniają dodatkową ochronę przez różnymi bakteriami itp a po za tym kto lubi mieć piach w tyłku ?

      Usuń
  9. Koszmarnie tendencyjny tekst.
    (Mama 4-latka, który na wakacjach bawił się sam z innymi samymi dziećmi na placu zabaw, a na plaży jesli ma ochotę to ściąga majty i biega bez.)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja tez bardzo pilnuje mojego synka ,i byc moze jestem przewrazliwiona jak to nie ktorzy mowia ,ale wole byc przewrazliwiona matka jak matka ktorej sumienie nie da spokoju , ze niedopilnowala swojego dziecka .W mojej okolicy jest bardzo duzo dzieci biegajacych "samopas"ale pamietajmy dziecko to tylko dziecko i odpowiedzialni za te Nasze Skarby jestesmy my dorosli !!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z jednej strony kiedyś dzieciaki biegały samopas i nic się nie działo. Ale z drugiej nawet prawo zabrania pozostawiania bez opieki dzieci. Ja wolę mieć oko na Polkę, niż później żałować, że spojrzałam o jeden raz za mało

      Usuń
    2. Dobre slowo ,, kiedys,, bo kiedys bylo inaczej, normalniej? ... teraz znieczulica, chorubska I ..wlasnie po co zalowac lepirj pilnowac...powoli zacieraja sie pewne bardzo wazne zasady zyciowe , olewatorstwo, zadufanie, wszechwiedza Ido tego zzupelny brak wyobrazni

      Usuń
  11. kiedy dziecko biega bez majtek - jeszcze ujdzie, ale jak siada okrakiem !!! NIE i koniec.

    OdpowiedzUsuń
  12. O tak dzieci bez majtek... Plaga. Ostatnio jednej babce powiedziałam, że jak tak lubi wystawiać pupę dziecka na wierzch to niech sama majtki zdejmie... Ale na mnie spojrzała - wyszłam pewnie na wariatkę -.- Jeszcze mnie koleżanki, z którymi byłam nad jeziorem, poparły, ale... no nie dotarło.

    PS
    A tak ze wstydliwych rzeczy, sama miałam czerwone ramiona i dekolt - nie pomyślałam, że jednak słońce mnie złapie. Ja się słabo opalam, więc zwyczajnie zapomniałam, że nad jeziorem działa to trochę inaczej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy z nas powinien wiedzieć jak i gdzie w jakiej okoliczności się można ubrać: kościół, szkoła , disco , plaża.... jak byś się czuła jak by w sklepie zwrócono uwagę na twój (zdaniem innej osoby) nieodpowiedni strój....

      Usuń
    2. Jakby dorosły rozebrał się na plaży do naga od razu by się ludzie oburzyli i wysłali go na plażę naturystów. To nic, że dziecko. Moim zdaniem od początku powinno się uczyć pewnych zasad.

      Usuń
    3. Agnieszka- Ja też byłam czerwona, chociaż smarowałam się kremem z wysokim filtrem. Ale taka mam karnację, że opalam się na raczka, więc niechętnie siedzę długo na słońcu :) Za to Polka w 5 minut opalona na brąz

      Usuń
    4. Ja tu widzę, że anonim bardzo szaleje. To ja zapraszam anonima do biegania nago po ulicy, wtedy będzie ciekawie. Bo skoro dziecko może, to czemu nie dorosły, prawda?

      Usuń
  13. Niestety zgadzam się! Z każdym zdaniem.

    OdpowiedzUsuń
  14. Kochani a czy majtki waszych dzieci chronią przed pedofilami to gdzie można takie kupić????????? No tak a te siusiaki u chłopców jakie one obrzydliwe och, ach co za zboczone myśli!!! Jeśli dziecko będzie biegało nago po kościele czy po mieście no to zgoda, ale na plaży???????????
    Ciekawe czy jak ładnie się ubierzecie (zdaniem innej osoby wyzywająco) to kusicie gwałcicieli i jak coś się wydarzy to wasza wina same prosiłyście o to.... tyle gwałcicieli wkoło.... tak łatwo nam krytykować......

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jestem jakoś bardzo przewrażliwiona, nie tylko o pedofilach pomyślałam. Też o higienie i o tym, że nie każdy chce oglądać goły tyłek czyjegoś dziecka :)

      Usuń
    2. Ale skoro uczycie dzieci że na plaży można biegać nago to co to za różnica czy po mieście będzie biegało nago czy na placu zabaw ? Przecież tam też są inne dzieci i dorośli... A no tak bo w innych miejscach niż plaża nie wypada tylko pytanie dlaczego nie wypada ?? Bo ja różnicy nie widzę...

      Usuń
  15. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  16. Trzeba troszkę wyluzować. Owszem, opieka nad dzieckiem szeroko pojęta powinna być zawsze, bez względu na okoliczności. Ale jedzenie pizzy czy frytek przez kilka dni, to naprawdę nie koniec świata. Jeśli jest to epizod.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sporadycznie, kilka razy podczas wyjazdu to owszem można. Jak napisałam i my byliśmy na frytkach, a sami z mężem jedliśmy burgery (takie prawdziwe). Ale jedzenie codziennie, przez tydzień czy dwa, to już lekka przesada :)

      Usuń
    2. to moga byc burgery sztuczne?

      Usuń
    3. Mogą być takie, gdzie mięsa w mięsie jest niewiele.

      Usuń
  17. Właśnie wróciliśmy z Chorwacji, gdzie na gołe dzieci nikt już nie zwraca nawet uwagi, jakoże dorośli latają nago lub topless. Wzdłuż deptaka z Promajny do Baskiej wody pełno nudystów. "Mamo dlaczego ten pan ma gołą pupę?" "O znowu goła pani" "Jaki dziwny siusiak" - to niektóre komentarze moich dzieci, które ciężko było namówić, by patrzyły w inną stronę idąc deptakiem. Ale w końcu dałam sobie spokój, stwierdziłam, że trzeba potraktować tą sytuację zupełnie naturalnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co kraj, to obyczaj :) U nas raczej się nago nie chodzi

      Usuń
  18. jeszcze nie byłam na urlopie, ale bywam na basenach otwartych i tam też się napatrzę. Na te maluszki wystawione do słońca, przecież tyle drzew, można w cieniu posiedzieć, te spalone słońcem plecki, jak mozna nie posmarować kremem z filtrem, te golasy, kurde no ludzie? Frytki to jeszcze najmniejszy grzech... Nie mogę też patrzeć na te samopas puszczone dzieci, na wydychanie dymu papierosowego prosto dziecku w twarz, na to że matka z wielkim brzuchem pije 3 piwo, i to niestety nie bylo bezalkoholowe...
    alexanderkowo.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  19. Dobrze, że jednak jakieś grzechy macie na sumieniu bo myślałam, że trafiła się Święta Rodzina głosząca prawdy oczywiste. Po co pisać o takich oczywistych oczywistościach ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do świętości nam daleko ;)
      Po co pisać? Bo najwyraźniej nie dla wszystkich jest to oczywiste, a poza tym pisze o czym chcę :)

      Usuń
  20. Amen . Zgadzam się z każdym punktem . Już o gołych tyłkach nie wspomnę dostaję białej gorączki kiedy widzę dzieci świecącymi pupami . Wystarczą majteczki i już inaczej to wygląda :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Też się zgadzam, a szczególnie z gołą pupą. A Anonimowy zwolennik gołych pup nie pomyśli, że jak dzieci bez majtek usiądą na piasku (gdzie ktoś mógł nasikać, wylać piwo, napluć, itp itd) to np. mogą się infekcji intymnych nabawić jak nie mają majteczek, a szczególnie dziewczynki bo takie infekcje potem często wracają?? Lepiej latać po lekarzach i niech dziecko coś szczypie? Nie sądzę, więc lepiej wydaj 3 zł na majtki niż na piwo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo majtki na pewno uchronią przed infekcją

      Usuń
  22. Moim zdaniem powinni zrobić paragraf który zakazuje puszczenie dzieci nago na plaży, a jak się ktoś nie dostosuje to mandat bo niestety ale w naszym społeczeństwie jest jeszcze dużo ludzi do których pewne sprawy nie docierają jak się tłumaczy to może w taki sposób dotrze że tą "nagością" można dziecku narobić więcej kłopotu niż pożytku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest też zakaz palenia i wchodzenia z psami. Grozi mandatem. Nie można też śmiecić. I co?

      Usuń
  23. jakby człowiek miał chodzić w majtkach, to by się z nimi rodził - ciało musi się dotlenić, gdzie, jak nie na plaży?

    OdpowiedzUsuń
  24. Nic dodać nic ująć!
    Kwestia chodzenia na golasa po plaży i dla mnie jest nie zrozumiała...
    Co chwilę leży jakiś pet, albo pies zrobi swoje (tak, nawet to się zdarza) i pomyśleć, że teraz dziecko siada gołą pupą w takim piachu. Infekcja gotowa.
    Ale jak widać niby to takie oczywiste, a temat rzeka się z tego robi...
    Dobrze, że wspomniałaś o słodkich napojach i pszczołach, które później są zwabiane.

    OdpowiedzUsuń
  25. Afera majtkowa, dajcie już spokój. moje dziecko (l.4) chodzi w majtkach, bo piasek w pupie obciera i tyle i chodzi nawet w staniczku, bo lubi i się jej podoba (mowa oczywiście o górze od stroju kąpielowego) O pedofilach nie myślę, bo to bez sensu widzieć ich wszędzie wokół. Dziecka pilnuję gdy idzie do wody, gdy sie bawi jest obok nas. Jeżeli chodzi o jedzenie to bardzo bym chciała zjeść coś dobrego ale na każdym kroku frytki, schabowe, pizze, kebaby i inne tego typu, więc doszło do tego, że byłam zmuszona parę razy ugotować coś normalnego dla dzieci.mnie jednak martwi na plaży coś innego, a jest to zasada trzech P. Polacy PALĄ, PIJĄ I PRZEKLINAJĄ i to wkurzało mnie zdecydowanie bardziej niż widok siusiaka na wierzchu u dwulatka. Nie ma szans na wdychanie jodu gdy obok nas usadowi się paląca rodzinka, non stop musiałam wyruszać na poszukiwanie tlenu. Wkurzające strasznie, a na koniec pety oczywiście zostają w piasku.

    OdpowiedzUsuń
  26. Jestem ciekaw co z witaminą D?

    OdpowiedzUsuń
  27. Kolejny ciekawy tekst. Będę zaglądać częściej :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Za dużo tej krytyki. Kiedyś dzieci bawiły się nago na plażach i było ok nic nadzwyczajnego. Druga sprawa, każdy na pewno lubi jak mu się w talerz zagląda. Gotuję dzieciom codziennie porządne, zdrowe obiady, ale raz na jakiś czas pozwalam im zjeść w McDonaldzie, albo innym fast foodzie, kebabie itd. Każdemu może się czasem nie chcieć albo mieć ochotę na tzw. śmieciowe żarcie. Od małej ilości nikt jeszcze nie umarł. To samo soki. Woda wodą, ale w sokach owocowych, nektarach nie widzę nic złego. A jak czasem np. 8-letnia córa wypije tą upragnioną puszkę coli czy fanty też się nic nie stanie. Co do zmęczenia dzieciaka tu też zależy wszystko właśnie od dziecka. Moja córka położy się spać jak normalny człowiek zazwyczaj, ale już 2,5-letni syn jak się solidnie nie wybiega i nie zmęczy to można zapomnieć o jakimkolwiek spaniu, bo potrafi diabeł do 3 w nocy siedzieć albo i dłużej. Kiedyś musiałam mu dać jeździć rowerkiem w deszczu, bo inaczej by mi mieszkanie rozniósł z tego nadmiaru energii. Tak więc czasem trzeba. Za niecałe dwa tygodnie jedziemy w góry i wiem na pewno, że będę musiała przewlec dzieciaki codziennie parę kilometrów, bo dla młodego 7 km to jest luzik przejść na piechotę (nie ściemniam, liczyłam). Co do chińskich pamiątek. Jak ktoś chce to po co zabraniać i krytykować? Rok temu nad morze córka zrobiła sobie właśnie te kolorowe warkoczyki i chodziła w nich bardzo długo, bo aż do rozpoczęcia roku szkolnego, dzień przed rozplątałam, bo nie wypadało. Dzieci kupiły sobie jakieś tam bzdety straganowe, ja na tych kiczowatych stoiskach znalazłam dobre książki, a i muszelki też zbieraliśmy wspólnie i sporo przywieźliśmy do domu. A tatuaże z henny lub gum do żucia i lizaków to wybawienie dla młodocianego wielbiciela dziar, który do studia się jeszcze nie kwalifikuje ;) Wiem po sobie, bo zanim w wieku 17 lat wylądowałam na fotelu tatuażysty korzystałam właśnie z tych z henny i gum :D Więcej luzu, bo takie spinanie się szkodzi zarówno sobie jak i osobom w naszym otoczeniu ;) Ale ogólnie blog ciekawy całkiem fajnie się czyta :) Pozdrawiam!

    http://wild-style-wild-life.blogspot.com Zapraszam również do siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Mnie najbardziej drażnią chyba właśnie te rozebrane dzieci. Skoro sami nie paradujemy ze wszystkim na wierzchu, to dlaczego niektóre maluszki biegają po plaży, jak je Pan Bóg stworzył? Moim zdaniem żadne dziecko nie byłoby rodzicom wdzięczne za takie obnażanie i wystawianie na wzrok innych, obcych ludzi - nie mówiąc już o tym, że wśród tych ludzi może być jakiś zboczeniec, który tylko na to czeka...Frytki i chińskie zabawki - do tego muszę się przyznać, zdarzało się nam. Ale wszystko z umiarem i rozsądkiem :)

    OdpowiedzUsuń

Podziel się z nami swoją opinią :)