Poradniki

Kilka sekund nieuwagi, czyli jak zgubić dziecko

20:29:00

Z pozoru wydaje się trudno zgubić dwuletniego człowieczka, wciąż gadającego, mierzącego 85 cm. Bo całkiem duży, bo go wciąż słychać i ciągle coś od nas chce- nie odczepi się, a i zgubić się nie da. A jednak to tylko pozory. Jak zgubić własne dziecko?

Okoliczności są zwykle podobne. Tłum ludzi, hałas, nasze zainteresowanie na chwilę skupia się na czymś innym, czasem nieporozumienie pomiędzy opiekunami, kilka sekund nieuwagi... i już malucha nie ma w pobliżu. A dzieci jak koty, lubią chodzić własnymi drogami...

Tak, ja też zgubiłam swoje dziecko. W niedzielę, w czasie festynu z okazji Dnia Dziecka. Polka siedziała na rowerku, który prowadziła babcia. Zaufałam, że będzie jej pilnować. Stanęłyśmy przy jednym ze stoisk, chwilę rozglądając się wokoło. Trzy dorosłe osoby: ja, Ojciec Mateusz i babcia Poli. Nikt nie zauważył oddalającego się dziecka. Gdzie jest Pola?

Przyśpieszony puls, myśl, że nie znajdę jej w tym tłumie i wśród tylu dzieci. Już po kilku sekundach przeczesywałam wzrokiem park, metr nad ziemią. Jest! Od razu ją znalazłam. Kilka metrów dalej, oddzielona od nas innymi ludźmi. Podbiegłam, wzięłam w ramiona, zaczęłam tłumaczyć, że nie wolno tak robić. Nawet nie zauważyła, że oddaliła się od nas. Poszła za kuzynami, którzy pobiegli do kolejnej zabawy.

Uspokoiłam się, ale w głowie zaczęło się gdybanie. A gdybym nie zauważyła od razu, a po kilku minutach? A gdyby poszła gdzieś dalej, w parku jest staw i rzeka... A gdybym jej nie znalazła?

Nie zgubiłam jej nad morzem, nie w zoo, nie podczas kolejnych zakupów w centrum handlowym. Zgubiłam Polkę kilkaset metrów od domu.

Wieczorem zaczęłam się zastanawiać jak zapobiec powtórce tego wydarzenia.

Pomyślałam o opaskach, które prezentowała na blogu Przewijka. Infopaski przykleja się dziecku na rączkę czy nóżkę, podpisuje numerem telefonu. W razie zguby, znalazca łatwo znajdzie kontakt do rodziców. O ile ktoś nasze dziecko znajdzie... Nie zapobiegną one zniknięciu, a jedynie mogą złagodzić skutki. Jak plaster na ranę.

Infopaski, źródło



Podobne zastosowanie mają zawieszki mySafety.pl.

mySafety, źródło

Przyszłą mi do głowy jeszcze smycz. Trochę jak dla psa, ale dla młodszych dzieci to całkiem fajne rozwiązanie, trzymając smycz mamy pewność, że dziecko jest w pobliżu- o ile nie zdejmie z ramion plecaka...Znów nie mamy pewności, co do bezpieczeństwa.

źródło

Możemy polegać tylko na sobie. Ja mam nauczkę i mam nadzieję, że więcej mi Polka nie zniknie, nawet na taką chwilkę. Nie spuszczam z niej wzroku. Kika sekund nieuwagi- tyle wystarczy by zgubić dziecko.

PODOBNE POSTY

12 komentarze

  1. Ten plecaczek ze smyczą, jest zapinany z przodu, więc nie da rady zsunąć go z ramion, wiem bo mamy :-) Byłam niedawno świadkiem jak w parku dinozaurów (tłumy ludzi!) zaginęło dziecko. Widok bezradnych rodziców biegających, krzyczących do dziś mam przed oczami. Na szczęście znalazło się całe i zdrowe, ale z dwadzieścia minut wszyscy szukali (łącznie z nami). Zgubić dziecko to na prawdę wystarczy kilka sekund nieuwagi. Pozdrawiam i życzę, aby nigdy takich przeżyć już nie mieć :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie wiedziałam, że mają zapięcie z przodu. Mam nadzieję, więcej jej nie zgubię

      Usuń
  2. Zainteresowała mnie ta bransoletka my Safety :) Ja polegam tylko na sobie, mimo tego, ze ktoś pilnuje Juniora zawsze zerkam co chwilę zapobiegawczo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bransoletki ładne, ale chyba bardziej dla starszych dzieci niż Pola

      Usuń
  3. Współczuje , nawet nie potrafię sobie wyobrazić jaki stres przeżyłaś .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chwilowy, ale duży. Później pół wieczoru gdybałam i wciąż o tym myślałam :(

      Usuń
  4. Fajne rozwiązanie z tymi paskami :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mi Tymon uciekł w sklepie, gdy płaciłam za zakupy...

    Pomysły niezłe, ale:
    Naklejkę (zwłaszcza z rączki) dziecko może odkleić.
    Bransoletkę - zgubić.
    Smycz - sama pisałaś :) Poza tym, dla wielu osób smycz jest kontrowersyjna ;)

    Myślę, że najlepiej działają oczy dookoła głowy wspomagane naklejką i bransoletką. No i dużo, dużo rozmów z dzieckiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, zawsze jest jakieś ale :( Trzeba polegać tylko na sobie

      Usuń
  6. fajny blog, miło się czyta ;)) życzę dalszych sukcesów i wytrwałości :)
    http://magdalenka99.blogspot.com/2014/06/sirens.html nowa notka! zapraszam na mój blog, każdy komentarz i obserwowanie jest odwzajemniane ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. bransoletki niewiele pomogą jak dziecko samo wkroczy na jezdnię w poszukiwaniu rodziców...

    OdpowiedzUsuń

Podziel się z nami swoją opinią :)