Refleksje

Od dwóch lat na majowej polance szczęścia...

12:11:00


Zawsze się dziwiłam mojej mamie, że pamięta wszystkie porody, ile kto ważył, a nawet jakie długie mieliśmy włosy, a jest nas czwórka. Do dzisiaj, a minęło już 35-24 lat, opowiada z takimi szczegółami tamte chwile.

Już się nie dziwię. Dzień narodzin Poli pamiętam ze szczegółami...
Pierwsze, lekkie skurcze, obudziły mnie koło 7 rano. A jeszcze dzień wcześniej, na wizycie kontrolnej u lekarza, nic na to nie wskazywało. Było pięknie tak jak dziś- idealny dzień na narodziny, słońce wysoko na niebieskim niebie, ciepło, wiosenny raj.

Wiedziałam, że nie ma co się spieszyć, skurcze nieregularne, więc jeszcze duuużo czasu. Bez pośpiechu robiłam obiad- naleśniki z parówkami, zapiekane pod serem. Mąż tylko pytał, czy ma jechać na popołudnie do pracy, czy zawieźć mnie do szpitala :)

No, ale kupiłam w ten dzień, pierwsze polskie truskawki, pachnące ziemią, pachnące życiem. Nie mogły się zmarnować, zrobiłam jeszcze deser. Męża wysłałam do pracy, a sama pojechałam do mamy, od której mam kilka kroków do szpitala.

I tak sobie czekałam, liczyłam coraz częstsze skurcze, aż po godz. 18 były już co 3-5 minut. Z mamą poszłyśmy do szpitala, ale bez torby, bo ja jakoś nie mogłam uwierzyć, że to już :P A na SORZe, od razu kazali mi się w koszulę przebierać, więc mama musiała do domu cofać się po tą nieszczęsną torbę.

Zaczęło się dziać :) KTG, badanie, odeszły wody, spacery korytarzem, telefon po męża, prysznic, 7 cm, porodówka, moja chwilowa panika, niknące tętno dziecka... szybka decyzja ordynatora- tniemy, jazda przez korytarze, sala operacyjna i ciemność...

...a później mnie budzą z tego snu. Więc pytam o Polę, czy wszystko w porządku. I jest dobrze. Przenoszą mnie na salę, po chwili pokazują moją kruszynkę. Moją Polę, a ja nie wierzę, że to moja córeczka. Jest piękna, jest maleńka- ma 50 cm i 2350 g, ma bardzo długie włoski, jest moja.
 

I od tamtej chwili dzieje się dalej. Wszystko przychodzi tak naturalnie, tak łatwo, pierwszy rok mija niepostrzeżenie, później kolejny gdzieś ucieka. I dziś moja Pola kończy 2 lata.

2 lata radości, innego świata, pełniejszego, niezapomnianych chwil. To też 2 lata chwil prób, bezsilności, czasem wspólnego płaczu. 2 lata naszej rodziny, miłości promieniującej i ogrzewającej nas, jak to majowe słońce. 2 lata wiosny w sercu, 2 lata na majowej polance :)

PODOBNE POSTY

18 komentarze

  1. Bajkowych chwil Ślicznotko :)

    OdpowiedzUsuń
  2. jeju jakie malenstwo :) szybko ci poszlo ja rodzilam moja 46h a na bolach co3 min od 36. straszne bylo... ale to sie szybko zapomina jak sie dostaje takie cudo na raczki ... slodka kruszynka :) My bedziemy swietowac 2 latka 12 sierpnia :) Ale ten czas leci :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No szybko ;) Od wejścia do szpitala, do narodzin Poli- niecałe 3 godziny

      Usuń
  3. Lubię czytać takie wspomnienia :)
    Buziaczki dla Polci od cioci i kuzyneczki :* :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak wspaniale to opisałaś!!! Aż się łezka w oku kręci :) ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Sama się wzruszyłam :)

      Usuń
  5. Ehhh no od narodzin widać, że to gwiazda :)) Prześliczna była i jest:) Wszystkiego naj dla Poli, żeby miała w życiu zawsze z górki a nie odwrotnie i dla cudownej Mamy, która ją urodziła (bo to troszeczkę też nasz dzień) wytrwałości i cierpliwości i duuuużo radości i pociechy z Polci <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziękujemy za wszystkie życzenia, Polka od Was wycałowana :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Pięknie napisane! Oj tak, ja też dokładnie pamiętam dzień narodzin Mani i mam nadzieję że nigdzie mi nie umknie.
    Buziaki dla Poluni! :-*

    OdpowiedzUsuń
  8. Ale cudna kruszyna. Ja też pamiętam każdy moment porodu. Niesamowity dzień.
    Polu, rośnij zdrowo i rozweselaj zawsze serce swojej mamy :-*

    OdpowiedzUsuń
  9. Wzruszylam sie Twoim wpisem. Pieknie opisalas ten wyjatkowy dzien.

    OdpowiedzUsuń
  10. Majowe szczęście!!! Samych cudowności dla Polki :*

    OdpowiedzUsuń

Podziel się z nami swoją opinią :)