Refleksje

Zbuntowany Anioł...

19:33:00

Nie, wcale nie będzie o boskim Iwo (który już podobno boski nie jest), ani o słodkiej Milagros. Będzie o moim Zbuntowanym Aniele, Buntowniku bez powodu, nawet Roztańczonym Buntowniku. Taa u nas bunt dwulatka na całego.

No to krótka charakterystyka.


  

Nie dajcie się zwieść tej twarzy aniołka. To tylko przykrywka :)
Oczka słodkie niczym wzrok kotka ze Sherka, za zadanie mają zmiękczyć matczyne serce, gdy Buntownik znów coś spsoci lub ucieka, najlepiej z gołym tyłkiem, wokół wyspy w kuchni. Matka ma jogging zapewniony.
Czasem pomiędzy tymi oczkami pojawia się zmarszczka. Uhu! To znak, że Buntownik obmyśla niecny plan zagłady matczynego spokoju. Szybko trzeba znaleźć wspólne twórcze zajęcie!
Nosek. Tu jeszcze w całości, obecnie poobijany. Jak nie obetrze go o siatkę w łóżeczku, to spadnie z krzesła lądując prosto na nim. Na razie wytrzymał wszelkie testy i jest w miarę w całości.
Usta. Też słodkie, prawda? Ale wiecznie wypowiadające dwie powtarzające się sekwencje: Nie chcie i Moje, moje. Na spacerach i przy zakładaniu pieluchy dochodzi jeszcze Goniiii, łączące się z szybką ucieczką jak najdalej.
Dalej mamy łapki-psotki. Rzucają zabawkami, rzucają jedzeniem, rzucają się na mnie. Wciąż w ruchu. Nóżki to samo. Tuptają, biegną. Da się to jakoś na chwilkę zatrzymać?

Skoro umiemy już rozpoznać Buntownika po wyglądzie, poznamy jeszcze kilka jego cech charakterystycznych.
Wszystko na NIE. No prawie wszystko, no głównie to co chce mama jest na NIE. Oho. Pola weszła na wyższy level. Ona woła wspomniane Nie chcieee. Niestety robi to tak słodko, że nie potrafię jej zbyt długo prosić czy namawiać. Trudno, poległam.
Chochlik. Legendy mówią, że mieszka za uszami i podszeptuje psoty wszelakie. Ulubiona wspólna zabawa Chochlika i Buntownika? Zabieranie Matce tego, co akurat potrzebuje. Klucze przed wyjściem z domu, widelec, chociaż ma swój, czy wiele innych, bo przecież wszystko należy do Buntownika, czyli jest Moje, moje
Pęd. Buntownik przebiega w ciągu dnia kilometry. Najczęściej goni go groźny przeciwnik, czyli Matka. Z pozoru groźny, bo Polka ze śmiechem ucieka wołając Gonieee, co ma oznaczać, że w ramach tej jakże fascynującej zabawy, mam gonić Buntownika. Najlepiej na ulicy, blisko krawężnika, tuż przy jadących samochodach.
Uff objawów tyle. Jeszcze wyczytałam, że podobno 2-letni Buntownicy plują jedzeniem i piciem. Nie u nas. Nasz Buntownik pochłania wszystko (ostatnio nawet obiady), najlepiej jak jest wyrwane z maminej ręki, która próbowała właśnie coś skonsumować. Mama, nie ręka.
Zabawek też nie niszczy. Zdarza jej się rzucić, ale chyba mamy je bardzo trwałe. Tylko lalkowy wózek popsuła, próbując do niego wejść. No ale musiała sprawdzić siama czy lalce na pewno wygodnie.

Znamy już cechy charakterystyczne statystycznego Buntownika. Jak z nim walczyć? Właśnie nie walczyć. Być cierpliwym, baaaardzo cierpliwym, naprawdę cierpliwym. Tłumaczyć, dać czas, zając łapki i myśli Buntownika. I przytulać, dużo przytulać. Zmiękczy każdego Buntownika.

PODOBNE POSTY

12 komentarze

  1. Dobrze, że to mija z czasem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję minie jak najszybciej :)

      Usuń
  2. Cudowna Pola :)
    Aż trudno uwierzyć w to co piszesz :)
    Strach się bać co to będzie z Lilką :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas zależy od dnia. Są takie, że mam aniołka, a są takie, że nie ma chwili spokoju...

      Usuń
  3. A ja mam 3 takich buntowników -mają dokładnie 2, 1 latka-jeden jest na etapie że ostatnio najlepiej by nic nie jadł... a ja kombinuje jak mogę żeby coś dobrego i wartościowego zjadł...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To u nas dzisiaj był taki dzień. Nic nie chciała jeść.

      Usuń
  4. I u nas bunt jest. ;)
    A zbuntowanego anioła oglądam, bo leci akurat na TV Puls. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A powtarzają? Pewnie i tak bym nie miała kiedy obejrzeć

      Usuń
  5. Ej, Iwo nigdy nie był przystojny! :) brzydal do potęgi. Wolałam tego drugiego :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Muszę ten opis sobie gdzieś zapisać i potem rzucić okiem jak się Alek do tego wieku doczłapie - porównam :P

    OdpowiedzUsuń
  7. oho, mam podobnie:P dziecko uwielbia uciekać bo to w końcu takie śmieszne...

    OdpowiedzUsuń

Podziel się z nami swoją opinią :)