Refleksje

Chciałabym być w dwóch miejscach na raz...

20:06:00

Chciałabym być w dwóch miejscach na raz. Nie musieć wybierać, nie tęsknić za niczym. Chciałabym, niestety się nie da.

Chwile przelatują przez palce i bezpowrotnie topią się w szarej rzeczywistości, w której z trudem odróżniam jedną kroplę dnia o drugiej.



Ale od początku.
Pierwszy rok życia Polki byłam z nią w domu. Raz cieszyłam się każdą chwilą, raz narzekałam, bywało różnie, jak to w macierzyństwie na pełen etat. We wrześniu podjęłam decyzję- szukam pracy.

Trochę miałam już dosyć zamknięcia w czterech ścianach. Chciałam w końcu zacząć zdobywać doświadczenie, bo Polka urodziła się akurat, jak kończyłam licencjat. Chciałam wyjść do ludzi. Nie na spacer, nie do sklepu, wyjść i pogadać o czymś innym niż dziecko. No i wpływy do domowego budżetu nie były obojętne.

Udało się. W swoim mieście nie miałam co szukać, bo tu pracy nie ma, ale w Poznaniu owszem. Problem taki, że trzeba dojechać pociągiem. I z 8-godzinnego dnia pracy robi się 10.

Nie, nie narzekam. Cieszę się, że mam pracę. Ale zawsze jest druga strona medalu.

Miałyśmy stały rozkład dnia. Zawsze podobnie, zawsze razem. Wtedy też dni były takie same. Ale jakby dłuższe, jakby chwil było więcej. Teraz trzeba było wszystko przeorganizować, znów jest jakaś reguła, tylko tego razem już mniej.

Z Polka jestem rano, przed wyjściem na pociąg i od 17, gdy wracam z pracy. Co drugi weekend, bo jeszcze uczę się zaocznie.

Rozdarcie. To chyba teraz czuję. Chciałabym być w dwóch miejscach na raz.

Chcę być mamą idealną, wychowywać dziecko. Chcę się rozwijać zawodowo, zdobywać doświadczenie.

Wracając do domu marzę o dwóch rzeczach- pobyć w końcu z Polą, wtulić się w nią, pobawić się, pogadać oraz o tym, by usiąść w samotności na kanapie, nikt niczego ode mnie nie chciał, bym mogła odespać i odpocząć.

Rozdarta pomiędzy dwoma światami.

Czy żałuję, że nie dałam sobie i Poli więcej czasu? Nie, nie żałuję.

Pola ma dobrą opiekę, jest z Ojcem Mateuszem lub jest z jedną z babć. Jest dosyć samodzielna. Każdy uczy ją czegoś innego. Cieszę się, że Polka spędza tyle czasu z tatą. Niewiele dzieci przebywa w ciągu dnia wyłącznie z ojcem i ma z nim taki świetny kontakt.
Ja nauczyłam się doceniać chwile. Poranki już nie są leniwe przechodzone w piżamie, czasem w pośpiechu robię obiad, czasem obejrzę bajkę z Polą. Popołudniami siedzimy razem, rozmawiamy o całym dniu, przytulamy się, bawimy. A wieczory są tylko moje.

Często jestem przemęczona, często ucieknie mi cały tydzień, dni wyglądają tak samo. Często cieszę się, że tyle nowego się nauczyłam. Często w pracy po prostu mam odpoczynek od domowych obowiązków. Często czuję, że mi dobrze, tak jak jest. Często patrzę znad komputera w błękitne poznańskie niebo i chciałabym ten słoneczny dzień spędzać w parku za domem.

A może doba miałaby o kilka godzin więcej? Może Słońce ciut dłużej poświeci na niebie, a księżyc zawiśnie na kilka godzin snu więcej?

Chciałabym rozwinąć czas, być w dwóch miejscach na raz...

PODOBNE POSTY

12 komentarze

  1. Szczęśliwa mama i spełniona to podstawa , ja zrezygnowałem że studiów kiedy zaszlam w ciążę i nie mogę sobie tego darować i był czas kiedy obwinialam córkę ! Powodzenia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, zadowolona mama to zadowolone dziecko. Zawsze możesz wrócić na studia

      Usuń
  2. Nie da się być z dzieckiem cały czas... Najważniejsze, że Pola ma super opiekę, nie musisz jej oddawać do żłobka i myśleć, czy nie dzieje jej się krzywda... A wyjście do ludzi, praca - to bardzo ważna sprawa. Bez nich można oszaleć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cały dzień w domu, to bym zwariowała. Ale te 2-4 godzinki więcej z Polą by się przydały :)

      Usuń
  3. niestety ja stoję przed podobnym wyborem> Czy wracać do pracy czy być z dzieckiem. Od września mała idzie do żłobka a ja wracam do pracy i już czuję smutek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trudne są takie wybory, nie zawsze jest dokładnie tak jakbyśmy chciały. Żłobek po to jest, by mama mogła wrócić do pracy. Będzie dobrze :)

      Usuń
  4. Ja rownież chciałabym być w dwóch miejscach na raz. I nie chodzi mi o pracę i dom, bo nie pracuję. Chodzi mi o Polskę i Czechy. Chciałabym być w Polsce, bo mam tam rodzinę, przyjaciół - za którymi tęsknie, ale z drugiej strony, wiem, że nie mam po co tam wracać, bo nigdy nie osiągnę tego co mam tutaj. Ehh.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już nie raz pisałam, że Cię podziwiam, że radzisz sobie z chorobą Cali, a jeszcze mieszkasz w Czechach.

      Usuń
  5. Życzę Ci siły abyś wytrwała w decyzji najlepszej dla Was i dużo spokoju i wolnego czasu na schowanie się przed światem na kanapie. Żebyś przez chwile miała święty spokój aby zastanowić się co jest dla Ciebie najważniejsze. Ściskam mocno:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) Byle do lata :) Dni będą dłuższe, weekendy wolne, wtedy pewnie inaczej będę na to patrzeć niż przez pryzmat zimowych krótkich dni

      Usuń
  6. Podziwiam, mega podziwiam, bo ja już się zadomowiłam za bardzo... Kura domowa ze mnie, no!!!! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam, oj tam. Ja też lubię posiedzieć w domu, pobyć kurą, taką przy garach najlepiej :)

      Usuń

Podziel się z nami swoją opinią :)