Biblioteczka

Erotyczne fantazje gospodyń domowych

20:26:00

Grey, Cross, Sinnersi... To oni pojawiają się w erotycznych fantazjach milionów kobiet na całym świecie. Nie wiecie, kto to? Ja też nie wiedziałam i zastanawiałam się o co tyle krzyku.


źródło

Najpierw była moda na romanse, potem czarowali nas mali czarodzieje, następnie szał na wszelakie wampiry, wilkołaki, wróże i inne dziwne stwory, teraz przyszedł czas na seks. Co jakiś czas w literaturze popularnej pojawia się jakiś trend, a jeśli tylko książka o danej tematyce znajdzie się na listach bestsellerów, możecie mieć pewność, że kolejne będą się pisać w ekspresowym tempie.

Co to za książki? Książki, które odciągają gospodynie od prac domowych, sprawiają, że podłoga nagle wydaje się mniej brudna, obiad się przypala, a dzieci są mniej słyszalne. Wśród dziwnej ciszy słychać tylko szelest przewracanych stron oraz przyspieszony lub wstrzymany oddech. Książki, które podbiły serca (i nie tylko) milionów kobiet. Niektóre o lekkim zabarwieniu erotycznym, inne niczym porno, ale na papierze. Co kto lubi. Sama uległam i przeczytałam kilka. Nie zaskakują, mają podobną fabułę. Są dobrą rozrywką na wieczór, ale że opisy zbliżeń są dość dokładne, to można się też w tej dziedzinie doedukować.

Mi przychodzi na myśl, że to damski odpowiednik filmów pornograficznych, oglądanych przez mężczyzn, a krytykowanych przez kobiety. Jedna zasadnicza różnica- tu jest to ubrane (chociaż rozebrane) w ładne słowa, a to jaki film zobaczymy w naszej głowie, zależy tylko od nas. I najważniejsze- miłość. Tak, faceci opętani żądzą seksu, kochają nie tylko fizycznie. Oni wielbią swoje partnerki. I chyba dlatego, ten rodzaj literatury, przyciąga takie rzesze czytelniczek.

Jak wspomniałam, sama zaciekawiłam się tym rodzajem książek i kilka przeczytałam:

50 twarzy Greya- E.L. James i kolejne części- na szczytach list bestsellerów w wielu krajach. Mnie nie zachwyciła. Pierwszą część męczyłam chyba ze trzy miesiące wciąż ją odkładając. Pozostałe dwie już mnie wciągnęły, ale bez cudów. Opowieść o biednej absolwentce marzącej o pracy w wydawnictwie i wielkim bogaczu, do którego należy mnóstwo firm. On ma psychiczny problem z przeszłością i uwielbia ostry seks, ona wciąż gada sama ze sobą- swoja wewnętrzną boginią. W książce za dużo się dzieje, napchane dramatycznych zwrotów akcji. 

Dotyk Crossa- Sylvi Day i kolejne części- największy konkurent Greya. Gdzieś przeczytałam, że tu postacie mają bardziej złożone charaktery. Faktycznie. Znów bogacz i zwykła dziewczyna, tym razem oboje mają niezbyt miłe erotyczne wspomnienia. Książka jednak lepiej napisana (albo przetłumaczona). Mi się podobała.

Rozkosze nocy- Sylvi Day- mój faworyt. Świat snu pomieszany ze światem realnym. Opowieść z fantastycznym tłem. Fabuła nie jest oklepana.








Naga- Raine Miller- pierwsza książka z tej dziedziny jaką kupiłam, Wy nie kupujcie :) Nieudana próba naśladownictwa Grey czy Crossa. Bez polotu, znany schemat.







Edukacja Kopciuszka- Giny L. Maxwell- piękna rehabilitantka i jej kontuzjowany stary znajomy. Napięcie erotyczne pomiędzy nimi wyczuwalne na kilometr. Wszyscy wiedzą jak to się skończy. Ani dobra, ani zła, średniaczek w tej tematyce.

Za sceną- Olivii Cunning i kolejne części- opowieści o podbojach członków rockowego zespołu Sinnersów. Jest ostro. Wulgaryzmy i wyuzdanie. Ale w końcu to o rockmenach. Wciągają, chociaż czasem opisy czyta się z niesmakiem. Każda część opowiada o innym muzyku, w tle kontynuuje też historię poprzednich bohaterów. Przeczytałam dwie części, bez wzlotów, wręcz czasem żenujące, ale jedna postać (na razie drugoplanowa) mnie zaciekawiła.

Takich książek są setki. Dzisiejsze harlequiny, ale z dużą ilością seksu. Można poczytać. Lekkie i na chwilę, zaraz o nich zapominasz. Świat się zachwyca, ja niekoniecznie.

PODOBNE POSTY

15 komentarze

  1. Niema to jak odpowiednia książka przed s....
    Spaniem :-)
    Wszystkie czytałam dzięki TOBIE i mam nadzieję że dużo zostało ich jeszcze do przeczytania.
    No i nie ukrywam że mężowi też się udzieliła książka.
    B.P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety więcej nie będzie, co kolejna, to gorsza. :) Oprócz serii fantastycznej Sylvii Day, żadna mi się jakoś bardzo nie spodobała.

      Usuń
  2. Z tych wszystkich przeczytałam tylko Greya. :)nie urzekła mnie ta historia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też nie, właśnie szczególnie mnie Grey zawiódł

      Usuń
  3. Też przeczytałam większość tych książek, chcąc sprawdzić czym tak naprawdę wszyscy się podniecają. No i cóż... Czyta się szybko, jest schematycznie, a po dwóch książkach ma się wrażenie że pozostałe to tylko marne kserokopie.
    Choć z drugiej strony, dla każdego coś miłego! Jeśli faceci mają swoje pornuski to niech je oglądają, a jak kobietki wolą czytać to niech czytają :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie :) Przeczytać można, ale po 3 czy 4 to już totalna nuda

      Usuń
  4. Ja się nie skuszę :)
    Jestem wierna tylko jednemu gatunkowi - thriller medyczny :)
    Jedyna książka dla, której chyba zrobię wyjątek to polecana wszędzie "Położna. 3550 cudów narodzin" J.K
    Ty chyba też ją sobie chwaliłaś?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja akurat czytam wszystko, co mi w ręce wpadnie :) Lubię próbować nowego i gatunki, które czytam różnią się czasem zupełnie. Ale thrillerów medycznych nie czytałam, co polecasz?
      "Położna..." chyba tak bardzo się wszystkim podoba, bo opisuje to co każda z nas mam (dobrze lub niemile) przeżywała

      Usuń
    2. Moja ulubiona autorka i też nr. 1 na świecie: Tess Gerritsen.
      Zaraz po niej uwielbiam Robina Cooka.
      Jakakolwiek ich książka :) Nie dałabym rady wybrać jednej :)

      Usuń
    3. Nominowałam Cię do Liebster Award :)
      Zapraszam:
      http://alinadobrawa.blogspot.com/2014/03/liebster-award-nominacja-v-vi-vii-viii.html

      Usuń
  5. może jestem mało kobieca - ale.. czytałam Greya i stwierdzam, że.. zdecydowanie bardziej wolę pornole. :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Dobra książka to podstawa :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Z ciekawości zajrzałam do Greya (co za gniot!) i pomacałam Crossa ;) Ale nie widzę w nich większej wartości, więc póki co odpuszczam czytanie tego typu lektur, choć nie zarzekam się, że nie sięgnę po nie kiedyś. Ot trochę bardziej rozbudowane Harlequiny, którymi zaczytywały się panie parę dekad temu ;)

    A propos mody w literaturze.. teraz chyba nadszedł czas hygge ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie czytałam tych książek :) Za to po "Snach Morfeusza" i "Przypadkowym szczęściu" nie chcę więcej sięgać po tego typu książki :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Dla mnie najlepszy był Cross :) Grey podoba mi się tylko w wersji filmu :)

    OdpowiedzUsuń

Podziel się z nami swoją opinią :)